Mecz w Płocku się odbył i na tym należałoby zakończyć. Po bezbarwnych dziewięćdziesięciu minutach Wisła zremisowała 0:0 z Cracovią.
- Dobrze zaczęliśmy mecz, mieliśmy dobre tempo, kreowaliśmy sytuacje. I nie wiem dlaczego nagle staliśmy się nerwowi, straciliśmy kontrolę. Później dominowała walka, było dużo pojedynków, kontrataków. Mamy punkt. Zrobiliśmy za mało, by móc liczyć na więcej. Uważam, że to całkiem sprawiedliwy wynik. Pokazaliśmy charakter, ale musimy pokazywać więcej jakości z piłką. Cóż, taka jest dziś nasza rzeczywistość. Przynajmniej nie wracamy do domu bez niczego. Remis tutaj jest solidnym wynikiem, bo mecze z Wisłą zawsze są trudne. Praktycznie nikt nie wygrywa w Płocku, nawet najlepsze zespoły w lidze - powiedział trener Cracovii Luka Elsner na konferencji prasowej.
Z kolei trener Wisły Mariusz Misiura zwrócił się do piłkarskich ekspertów, którzy krytykują jego zespół za defensywny styl gry.
- Nasza drużyna cały czas coś musi. Na początku roku musieliśmy gonić zespoły z czołówki I ligi, później musieliśmy wygrać baraże. Następnie musieliśmy punktować w Ekstraklasie jako beniaminek. Cały czas coś musimy. Nawet jak nie przegrywamy i mamy dziś drugie miejsce, to czasami opinia publiczna nas krytykuje za styl. Mam wrażenie, że cały czas musimy coś musieć. Dla mnie moja drużyna nic nie musi, jestem z niej niesamowicie dumny, cieszę się, że jestem jej trenerem. Fizycznie zawodnicy dali z siebie absolutnie wszystko, co mieli i wierzę, że chcieli wygrać - powiedział trener Misiura.
ZOBACZ WIDEO: Była 10. sekunda meczu. Niebywałe, co zrobił bramkarz
Trener Misiura został zapytany o to, czy patrząc z perspektywy czasu zmieniłby cokolwiek w podejściu do meczów, czy zagrałby nieco bardziej ofensywnie.
- Nic bym nie zmienił. Patrząc na to, jak grają zespoły z dużo większym potencjałem finansowym i piłkarskim, jakie mają problemy w lidze, nie mogą punktować, nie zbliżyły się nawet do granicy 25 punktów, to ja doceniam, to ile my zdobyliśmy - komentował trener Wisły.
- W czerwcu postawiłem sobie cel: zdobyć 28 punktów do końca roku jako beniaminek, czego w historii Ekstraklasy dokonał tylko raz Radomiak Radom. Zawsze stawiam sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Mamy 29 punktów i jeszcze jeden mecz przed sobą. Czasami się samobiczujemy. Mam wrażenie, że wymagając od siebie więcej i mówiąc o tym publicznie, później jesteśmy karani za to, że robimy historyczny wynik, a czasami się zachwycamy, że ktoś robi średni wynik. Być może muszę trochę popracować, by być mniej prawdziwy, a mówić więcej rzeczy pod publiczkę. Robimy historyczną rzecz jako beniaminek, a czasami się czuję, jakbyśmy robili komuś jakąś krzywdę.