GKS Katowice i Jagiellonia Białystok powalczyli o przedostatnie miejsce w ćwierćfinałach STS Pucharu Polski. Dwa zespoły z PKO Ekstraklasy miały niedawno spotkać się również w lidze, ale piłka nie poszła w ruch z powodu zasypania śniegiem boiska w Białymstoku. Odwołanie spotkania spowodowało trochę niezdrowych emocji i złośliwych docinek.
W pucharowym "rewanżu" GKS przetrwał początkowe ataki Jagiellonii, napędzane przez Jesusa Imaza, a kiedy odpowiedział, to mocno zapachniało jego golem. W 19. minucie Ilja Szkurin spudłował z bliska po ataku oraz świetnym dograniu Marcela Wędrychowskiego. To było pierwsze, poważne ostrzeżenie dla zespołu z Ligi Konferencji.
W drugim kwadransie GKS domagał się także rzutu karnego po kolizji z udziałem Borji Galana. Ani Wojciech Myć, ani jego pomocnicy przed monitorami nie zdecydowali się na orzeczenie faulu. Drużyna z województwa śląskiego nie poddawała się jednak po drobnych niepowodzeniach.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co oni zrobili! Niesamowity gol w ósmej sekundzie
Jagiellonia od czasu do czasu pokazywała się na połowie niżej notowanego ekstraklasowicza, ale nie była to huraganowa ofensywa. W 41. minucie Jesus Imaz dostał podanie od Norberta Wojtuszka i oddał strzał z kilkunastu metrów. Gracz z Katowic zdążył z blokiem i goście musieli zadowolić się wywalczeniem rzutu rożnego.
W pierwszej połowie była jedna minuta doliczona i w niej padła bramka na 1:0 dla GKS-u. Katowiczanie podeszli pressingiem i w efekcie pogubił się Miłosz Piekutowski w wyprowadzeniu piłki. Do bramkarza Jagiellonii dopadł Marcel Wędrychowski i po odebraniu futbolówki, oddał ją Bartoszowi Nowakowi, który zachował olimpijski spokój i zdobył bramkę po nawinięciu sobie defensora.
GKS rozpędził się i nie stracił animuszu w przerwie. W 51. minucie padła bramka na 2:0, po której katowiczanie byli już o kroczek od ćwierćfinału. Po dalekim podaniu Bartosz Nowak przytomnie uruchomił Ilję Szkurina, a Białorusin miał sporo czasu na pokonanie Miłosza Piekutowskiego. Zrobiło się 2:0, więc Rafał Górak i jego gracze zdecydowanie mieli czego bronić.
Nie minęła godzina i trener Adrian Siemieniec wprowadził czterech zmienników z ławki rezerwowych, a dublerami byli między innymi Afimico Pululu i Oskar Pietuszewski. Zresztą już w 66. minucie ostatnim zmiennikiem wśród gości został Bartłomiej Wdowik. Po rewolucji Jagiellonię było stać jedynie na gola na 1:2, którego strzelił z rzutu karnego Afimico Pululu, a jedenastka została przyznana za faul Rafała Strączka na Alejandro Pozo.
Na kilka minut zrobiło się nerwowo, ale w doliczonym czasie nie doszło do wyrównania, a padła bramka na 3:1. Bartosz Nowak znów był bohaterem meczu, ponieważ zakończył go z dwoma golami oraz asystą.
Jeszcze jedną złą wiadomością dla gości było zejście z kontuzją Oskara Pietuszewskiego.
GKS Katowice - Jagiellonia Białystok 3:1 (1:0)
1:0 - Bartosz Nowak 45'
2:0 - Ilja Szkurin 51'
2:1 - Afimico Pululu (k.) 86'
3:1 - Bartosz Nowak 90'
Składy:
GKS: Rafał Strączek - Marcin Wasielewski, Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz - Alan Czerwiński (67' Grzegorz Rogala), Sebastian Milewski, Jesse Bosch (90' Filip Rejczyk), Borja Galan - Bartosz Nowak, Marcel Wędrychowski (76' Eman Markovic) - Ilja Szkurin
Jagiellonia: Miłosz Piekutowski - Norbert Wojtuszek, Bernard Vital, Andy Pelmard, Cezary Polak (66' Bartłomiej Wdowik) - Leon Flach (57' Dawid Drachal), Bartosz Mazurek (57' Sergio Lozano) - Alejandro Pozo, Jesus Imaz, Kamil Jóźwiak (52' Oskar Pietuszewski) - Dimitris Rallis (57' Afimico Pululu)
Żółte kartki: Szkurin, Czerwiński, Wędrychowski, Bosch, Strączek (GKS) oraz Polak, Imaz, Pietuszewski, Pululu (Jagiellonia)
Sędzia: Wojciech Myć (Lublin)