Spotkanie w Bydgoszczy, będące ostatnim akcentem rywalizacji w ramach 1/8 finału STS Pucharu Polski, zakończyło się sukcesem Zawisza Bydgoszcz, który w obecnej chwili walczy o awans do 2. ligi. Zawodnicy Wisły Kraków, mimo zdobycia przewagi w postaci bramki w 25. minucie, nie zdołali utrzymać kontroli nad meczem.
Trzecioligowy Zawisza doprowadził do remisu jeszcze przed przerwą, wykorzystując rzut karny. W drugiej części na murawie istnieli już tylko gospodarze. Trzy kolejne trafienia zespołu z Bydgoszczy dały im zwycięstwo 4:1 i sensacyjny awans do ćwierćfinału Pucharu Polski. Występująca w I lidze Wisła pożegnała się tym samym z pucharowymi rozgrywkami.
ZOBACZ WIDEO: Była 10. sekunda meczu. Niebywałe, co zrobił bramkarz
Wynik tego pojedynku odbił się szerokim echem. Tuż po północy głos zabrał prezes Białej Gwiazdy, Jarosław Królewski. "Możemy różnić się w wielu kwestiach, ale takie momenty zawsze niosą ze sobą pewną nostalgię i przesłanie. Wielki szacunek dla kibiców obu drużyn (wiem, że nie pałamy do siebie szczególną sympatią), którzy licznie stawili się na stadionie. To jest właśnie Puchar Polski - jego romantyczna strona" - napisał na portalu X.
"Jestem pod wrażeniem młodych, ale i bardziej doświadczonych zawodników Zawiszy, którzy dziś zostawili na boisku naprawdę dużo serca. Za takie emocje kochamy piłkę nożną. Dlatego w niej jesteśmy. To dla Was święto i ważna chwila, a dla nas moment refleksji oraz krytyki, którą trzeba po prostu pokornie przyjąć" - dodał Królewski.
Prezes Wisły Kraków podkreślił, że na tym poległa właśnie magia Pucharu Polski. Drużyny z niższych poziomów rozgrywkowych potrafią zaskoczyć faworytów, jak miało to miejsce również we wcześniejszych czwartkowych meczach. Chojniczanka Chojnice wyeliminowała bowiem Koronę Kielce, a GKS Katowice ograł Jagiellonię Białystok.
Królewski odniósł się też do negatywnych komentarzy pod adresem Białej Gwiazdy. "Wisła Kraków to ludzie, w których wierzę każdego dnia. Będę ich wspierał na dobre i na złe, niezależnie od trudnych momentów. Można więc oszczędzić sobie zbędnych komentarzy - co nie oznacza, że nie dostrzegam rzeczy pozornie niewidocznych. Za kilka dni kolejny mecz. Który po prostu należy wygrać" - podsumował.