Do 84. minuty wydawało się, że Wisła Płock będzie po 18. kolejce liderem PKO Ekstraklasy. "Nafciarze" prowadzili w Kielcach, lecz w końcówce stracili dość przypadkowego gola i ostatecznie muszą zadowolić się remisem.
Co nie zmienia to faktu, że za zespołem Mariusza Misiury kapitalna runda jesienna.
30 zdobytych punktów, charakterystyczny styl gry, opierający się głównie na żelaznej defensywie. To - jak się okazuje - w zupełności wystarcza na regularne punktowanie w Ekstraklasie.
Płocczanie - co raczej nie dziwi - nie zaczęli zbyt mocno. Dali się zepchnąć do defensywy, przeczekali pierwszy napór przeciwnika i... wyprowadzili cios. Po podaniu Daniego Pacheco bardzo dużo miejsca przed polem karnym miał Dominik Kun - spojrzał w pole karne, wrzucił piłkę idealnie na głowę Łukasza Sekulskiego, a ten pewnym strzałem pokonał Xaviera Dziekońskiego.
Kompletu punktów to nie dało, bo strzał z 20 metrów oddał Nono. Nic by z tego nie było, ale piłkę dotknął jeszcze Kostas Sotiriou, czym doprowadził do wyrównania.
Dla Wisły był to dziesiąty mecz z rzędu bez porażki. Taki wynik sprawia, że zespół z Płocka awansował na 1. miejsce w tabeli (zrównał się punktami z Górnikiem Zabrze).
ZOBACZ WIDEO: Była 10. sekunda meczu. Niebywałe, co zrobił bramkarz
Korona może żałować przede wszystkim początku. Sporo "wiatru" robi Nikodem Niski, który dość nieoczekiwanie dostał szansę od 1. minuty. Już w 4. minucie przeprowadził rajd na skrzydle, zagrał w pole karne, ale strzał Tamara Svetlina w kapitalnym stylu obrobił Rafał Leszczyński. Już przy stanie 0:1 Niski zaprezentował klasyczny centrostrzał, po którym piłka spadła na poprzeczkę.
"Nafciarze" stracili w tym sezonie zaledwie 12 goli w lidze. I było to widać w Kielcach, bo Korona miała spore problemy z kreowaniem sytuacji. W pewnym momencie zawodnicy Wisły wręcz bawili się na boisku, wymieniając kolejne podania i korzystając na niezbyt dobrze zorganizowanym pressingu rywala.
Paradoksalnie najlepszą sytuację Koronie wypracowali goście. Svetlin przechwycił piłkę po absurdalnym zagraniu wzdłuż boiska, jednak w kluczowym momencie za daleko ją sobie wypuścił i Leszczyński zdążył z interwencją.
Ale żałować mogę też przyjezdni. Wiktor Nowak zdobył bowiem bramkę na 2:0, jednak nie została ona uznana po interwencji VAR z powodu minimalnego spalonego. Zresztą, Nowak popsuł też dwie obiecujące kontry Wisły (jedną na chwilę przed golem wyrównującym).
Korona Kielce - Wisła Płock 1:1 (0:1)
0:1 Łukasz Sekulski 13'
1:1 Kostas Sotiriou 84'
Składy:
Korona: Xavier Dziekoński - Wiktor Popow (59' Marcin Cebula), Bartłomiej Smolarczyk (76' Jakub Budnicki), Kostas Sotiriou, Pau Resta, Konrad Matuszewski (76' Konrad Ciszek) - Wiktor Długosz, Martin Remacle (69' Nono), Tamar Svetlin, Nikodem Niski (59' Władimir Nikołow) - Antonin.
Wisła: Rafał Leszczyński - Żan Rogelj (90' Krystian Pomorski), Marcus Haglind-Sangre, Marcin Kamiński, Andrias Edmundsson, Quentin Lecoeuche - Dominik Kun, Dani Pacheco (72' Nemanja Mijusković), Tomas Tavares (81' Iban Salvador) - Łukasz Sekulski (73' Giannis Niarchos), Wiktor Nowak (90' Kevin Custović).
Żółte kartki: Smolarczyk (Korona) oraz Niarchos (Wisła).
Sędzia: Damian Kos (Wejherowo).