Spotkanie Atletico Madryt z PSV Eindhoven miało gorący przebieg. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem uwaga kamer i delegatów UEFA skupiła się na sektorze gości, gdzie zasiadło ponad 1600 kibiców hiszpańskiej drużyny.
Według informacji "Mundo Deportivo", odpalono race. "Co najmniej siedem materiałów pirotechnicznych" - czytamy. Towarzyszył im gęsty dym i mocne czerwone światło. UEFA, która surowo traktuje tego typu incydenty, już odnotowała zdarzenie. Teraz sprawą może zająć się komisja.
ZOBACZ WIDEO: Krychowiak w swoim stylu. Sala od razu wybuchła śmiechem
To właśnie delegat UEFA i sędzia są zobowiązani do opisania takiego zajścia w oficjalnym raporcie meczowym. Jeśli tak się stanie, klubowi z Madrytu grożą kary finansowe - od 3 do nawet 35 tysięcy euro - a także zakazy wyjazdowe dla kibiców czy zamknięcie części trybun.
Problem w tym, że Atletico nie jest "czyściutkie" w oczach europejskiej federacji. Zaledwie dwa tygodnie wcześniej klub został ukarany grzywną w wysokości 40 tysięcy euro za rasistowskie zachowania części fanów podczas meczu z Arsenalem. Dodatkowo UEFA wprowadziła roczny okres próby - przy kolejnym incydencie możliwy jest zakaz sprzedaży biletów na mecze wyjazdowe.
Na razie nie wiadomo, czy odpalenie rac w Eindhoven zakończy się kolejną karą, ale UEFA jest wyczulona na takie sytuacje. A to oznacza, że kibice Atletico, którzy planują kolejne wyjazdy, mogą wkrótce napotkać na poważne ograniczenia.