Jagiellonia nie oszukała przeznaczenia. Kuriozalny gol odebrał nadzieję

PAP / Michał Zieliński / Na zdjęciu: Jagiellonia Białystok przegrała z Rayo Vallecano
PAP / Michał Zieliński / Na zdjęciu: Jagiellonia Białystok przegrała z Rayo Vallecano

Na początku zanosiło się na tęgie lanie. Później Jagiellonia Białystok wyrównała z niczego, miała kolejne szanse, ale straciła kuriozalnego gola i ostatecznie przegrała z Rayo Vallecano 1:2 w meczu 5. kolejki Ligi Konferencji.

Choćby człowiek się natrudził, to ciężko byłoby przewidzieć taki scenariusz. Mecz Jagiellonii Białystok z Rayo Vallecano był dziwny, momentami wręcz absurdalny.

Jagiellonia weszła fatalnie w mecz i gdyby po dwudziestu minutach było 4:0 dla Rayo, to nikt nie miałby prawa powiedzieć słowa. Goście szybko strzelili gola, a później wykreowali sobie kilka fantastycznych okazji. Sergio Camello pewnie sam nie wie, jakim cudem nie zdobył hat-tricka.

Gospodarzy nie było na boisku. Pomoc grała źle, obrona fatalnie, a zawodnicy z przodu nie mieli nic do powiedzenia, bo byli odcięci od podań. A przecież była jeszcze sprawdzana przez VAR ewentualna czerwona kartka dla Dawida Drachala.

Zanosiło się na kompromitację, totalną klęskę. Ale w pewnym momencie coś jakby kliknęło. Jagiellonia trochę się otrząsnęła i przede wszystkim była w stanie oddalić grę od własnej bramki. I tuż przed przerwą udało się wyrównać. Kompletnie z niczego, Bartłomiej Wdowik zagrał w pole karne z rzutu wolnego, błąd popełnił bramkarz Rayo i Jesus Imaz wpakował piłkę do siatki.

ZOBACZ WIDEO: Huknął jak z armaty! Bramkarz nie miał żadnych szans

Dość powiedzieć, że w doliczonym czasie świetną szansę miał jeszcze Bernardo Vital, ale strzelił nad poprzeczką.

Jagiellonia złapała momentum i z rytmu nie wybił jej też kwadrans przerwy.

Pojawiły się kolejne okazje (niecelne uderzenia Imaza i Afimico Pululu), gospodarze utrzymywali się przy piłce na połowie przeciwnika. Krótko mówiąc: nie wyglądało to źle.

Ale w piłce liczą się konkrety. W 60. minucie trener gości Inigo Perez dokonał potrójnej zmiany i bardzo szybko mógł zacisnąć rękę w geście triumfu, bo Alfonso Espino zaskoczył wszystkich na stadionie i strzelił tyleż kuriozalnego, co pięknego gola z bardzo ostrego kąta. Sławomir Abramowicz spekulował, spodziewał się do dośrodkowania, a dostał mocne uderzenie przy bliższym słupku.

Koniec końców można mówić o niedosycie, choć oczywiście pamiętamy o wielu klarownych sytuacjach dla Jagiellonii na samym początku.

Jagiellonia Białystok - Rayo Vallecano 1:2 (1:1)
0:1 Sergio Camello 6'
1:1 Jesus Imaz 44'
1:2 Alfonso Espino 62'

Składy:

Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek (89' Dimitris Rallis), Bernardo Vital, Dusan Stojinović, Bartłomiej Wdowik - Alejandro Pozo (68' Sergio Lozano), Leon Flach (68' Taras Romanczuk), Dawid Drachal (46' Bartosz Mazurek), Jesus Imaz, Oskar Pietuszewski - Afimico Pululu.

Rayo: Augusto Batalla - Ivan Balliu (60' Alfonso Espino), Florian Lejeune, Luiz Felipe, Pep Chavarria - Unai Lopez (88' Gerard Gumbau), Pathe Ciss (80' Oscar Valentin), Isi Palazon - Andrei Ratiu, Sergio Camello (60' Fran Perez), Alvaro Garcia (60' Jorge de Frutos).

Żółte kartki: Drachal, Pululu (Jagiellonia) oraz Chavarria, Camello, Palazon (Rayo).

Sędzia: Edgars Malcevs (Łotwa).

Komentarze (36)
avatar
adamwarsaw
12.12.2025
Zgłoś do moderacji
4
0
Odpowiedz
NO tak bramkarz Jagiellonii powinien się spodziewać , że mu księżyc wpadnie do bramki
ale że piłka... a to kuriozum.. 
avatar
Wyczyniec
12.12.2025
Zgłoś do moderacji
10
1
Odpowiedz
Ten napad na kibiców Hiszpanii nie pomógł Jagiellonii. 
avatar
Wyczyniec
12.12.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Gole strzelili: Sergio, Jesus, Alfonso. To był hiszpański mecz. 
avatar
Wypijmy za błędy
12.12.2025
Zgłoś do moderacji
16
6
Odpowiedz
Wschodnia dzicz dziś w żałobie. Bravo Rayo! 
avatar
Sławomir Ratajczyk
12.12.2025
Zgłoś do moderacji
3
0
Odpowiedz
Jaki kuriozalny... Gol był przepiękny. 
Zgłoś nielegalne treści