Niedosyt w Poznaniu. Lech nie wykorzystał przewagi

PAP / Jakub Kaczmarczyk / Na zdjęciu: Lech Poznań zremisował z FSV Mainz
PAP / Jakub Kaczmarczyk / Na zdjęciu: Lech Poznań zremisował z FSV Mainz

Lech Poznań przez ponad 20 minut grał z przewagą jednego zawodnika, ale koniec końców tylko zremisował z FSV Mainz 1:1 w kolejnym meczu Ligi Konferencji.

Pięć lat temu Tymoteusz Puchacz powiedział brawurowo, że nie poszedł do FSV Mainz, bo nie odpowiadał mu poziom sportowy tej drużyny. I dodał, że gdyby Mainz przyjechało do Poznania, to "dostałoby w trąbę".

No to po pięciu latach drużyna z Moguncji zagrała na stadionie przy ul. Bułgarskiej w meczu Ligi Konferencji.

Nie wyglądało to optymistycznie, ale z pomocą przyszedł Nikolas Veratschnig, który w 66. minucie został ukarany drugą żółtą kartką i musiał opuścić boisko.

Lech do samego końca miał miażdżącą przewagę i w zasadzie nie schodził z połowy przeciwnika.

Sytuacje? Były. Tyle tylko, że nie potrafili ich wykorzystać Antoni Kozubal, Mikael Ishak czy Leo Bengtsson. Zwłaszcza Szwed będzie miał po tym meczu koszmary, bo w 89. minucie miał na głowie piłkę meczową po świetnej akcji Taofeeka Ismaheela, jednak fatalnie spudłował z pięciu metrów.

Skończyło się remisem 1:1 i chyba żadna ze stron nie jest z takiego rezultatu zadowolona.

ZOBACZ WIDEO: Huknął jak z armaty! Bramkarz nie miał żadnych szans

Sam mecz? W pierwszej połowie był naprawdę dobry w wykonaniu jednej i drugiej drużyny. Przede wszystkim dobry piłkarsko, stojący na wysokim poziomie.

Początek dla Lecha, natomiast wraz z upływem czasu coraz lepiej prezentowali się zawodnicy Ursa Fischera. Efekt? Gol na 0:1. Defensywa Lecha przysnęła po dośrodkowaniu z bocznego sektora boiska i bramkę zdobył wprowadzony chwilę wcześniej Sota Kawasaki. Po chwili goście trafili po raz kolejny, ale okazało się, że Benedict Hollerbach był na spalonym. Do tego w końcówce pierwszej połowy w paru sytuacjach z dobrej strony pokazał się Bartosz Mrozek.

Poznaniacy ocknęli się kilka minut po straconym golu. Były zmasowane ataki, m.in. groźny strzał Michała Gurgula. Stojący w bramce gości Daniel Batz też miał ręce pełne roboty. Skapitulował dopiero w 41. minucie, gdy w kapitalnym stylu z rzutu karnego pokonał go Mikael Ishak (podcinką w sam środek).

Po przerwie zdecydowanie lepiej wyglądali goście, natomiast nie byli w stanie wrócić na prowadzenie. A po czerwonej kartce nie mieli już absolutnie nic do powiedzenia. Chcieli po prostu przetrwać, co finalnie im się udało. Zresztą, nawet grając w dziesiątkę Mainz miało dwie sytuacje, które przy lepszym wykończeniu mogły skończyć się różnie.

Lech Poznań - 1.FSV Mainz 05 1:1 (1:1)
0:1 Sota Kawasaki 28'
1:1 Mikael Ishak (k.) 41'

Składy:

Lech: Bartosz Mrozek - Joel Pereira, Wojciech Mońka, Mateusz Skrzypczak, Michał Gurgul (86' Joao Moutinho) - Ali Gholizadeh (68' Taofeek Ismaheel), Filip Jagiełło (46' Timothy Ouma), Antoni Kozubal (81' Yannick Agnero), Pablo Rodriguez, Luis Palma (67' Leo Bengtsson) - Mikael Ishak.

FSV: Daniel Batz - Silvan Widmer (26' Sota Kawasaki, 86' Lennard Maloney), Danny Da Costa, Andreas Hanche-Olsen, Dominik Kohr, Nikolas Veratschnig - Paul Nebel, Lee Jae-sung (71' William Boving), Kaishu Sano, Benedict Hollerbach (86' Fabio Moreno Fell) - Nelson Weiper (71' Arnaud Nordin).

Żółte kartki: Kozubal, Gurgul (Lech) oraz Veratschnig, Batz (FSV).
Czerwona kartka: Veratschnig 66' (FSV, za drugą żółtą).

Sędzia: Andrei Chivulete (Rumunia).

Komentarze (6)
avatar
Montana
11.12.2025
Zgłoś do moderacji
7
2
Odpowiedz
Szkoda że Lech nie postawił kropki nad i. 
avatar
collins02
11.12.2025
Zgłoś do moderacji
11
1
Odpowiedz
Takie mecze powinno się jednak wygrywać... 
avatar
smeagol
11.12.2025
Zgłoś do moderacji
8
2
Odpowiedz
Solidny występ Lecha! 
avatar
Popierdółka Wołyń
11.12.2025
Zgłoś do moderacji
4
2
Odpowiedz
I tak bardzo dobrze, remis to remis 
Zgłoś nielegalne treści