Erling Haaland raz po raz pobija kolejny rekord, będąc w znakomitej formie. W środę (10 grudnia) jego Manchester City udał się na wyjazdowe starcie z Realem Madryt w Lidze Mistrzów i Norweg przyczynił się do końcowego wyniku.
Choć tym razem Haaland nie zdobył żadnej bramki z gry, to w 43. minucie wykorzystał rzut karny. Wówczas wyprowadził swój zespół na prowadzenie (2:1), a wynik tej rywalizacji ostatecznie nie uległ już zmianie.
ZOBACZ WIDEO: Kadra, relacje z Lewandowskim i Urbanem. Jerzy Brzęczek gościem WP SportoweFakty
Dla Norwega była to już 51. bramka w elitarnych rozgrywkach. 25-latek potrzebował 50 spotkań, by zanotować wspomnianą liczbę trafień. To przyczyniło się do tego, że po raz kolejny w swojej karierze pobił rekord.
Poinformował o tym statystyczny profil OptaJoe. Otóż Haaland jest pierwszym zawodnikiem w historii, który popisał się taką liczbą trafień w swoich pierwszych 50 meczach w Lidze Mistrzów. Do tej pory nikt nie mógł pochwalić się tak znakomitym wynikiem.
"Niezawodny" - tak wspomniany profil nazwał Norwega po ustanowieniu rekordowej liczby goli w pierwszych 50 spotkaniach elitarnych rozgrywek.
Haaland i spółka w środę wykorzystali obecne kłopoty Realu i zanotowali cenne zwycięstwo. Dzięki niemu zajmują obecnie 4. miejsce w tabeli i są już pewni gry w 1/16 finału Ligi Mistrzów. W dwóch ostatnich kolejkach fazy ligowej powalczą o utrzymanie pozycji dającej bezpośredni awans do 1/8. "The Citizens" zmierzą się jeszcze na wyjeździe z FK Bodo/Glimt (20 stycznia) i u siebie z Galatasaray SK (28.01).