W środowy wieczór Real Madryt dobrze rozpoczął domowe starcie z Manchesterem City od gola Rodrygo. Anglicy zdołali jednak odwrócić losy meczu jeszcze przed przerwą po strzale Nico O'Reilly'ego i rzucie karnym Erlinga Haalanda, który wcześniej był faulowany przez Antonio Ruedigera.
- To naprawdę słabe ze strony Realu na całej linii - mówił na gorąco po meczu Steven Gerrard w TNT Sports, analizując pierwszą bramkę dla City. - Jude Bellingham przegrywa pierwszy pojedynek, bramkarz słabo interweniuje, a Alvaro Carreras... nie możesz zostawić tyle miejsca w polu karnym - dodał.
ZOBACZ WIDEO: Huknął jak z armaty! Bramkarz nie miał żadnych szans
- Carreras się rozgląda, nie wiem, czego szuka, bo jego rywal ma dwa, trzy metry, by wbić piłkę do siatki. Nie możesz się wyłączać i patrzeć na piłkę, dając graczowi City swobodę - dodał były kapitan Liverpoolu.
Jeszcze mocniej legendarny piłkarz odpalił się, analizując faul na rzut karny dla gości. - To głupie ze strony Ruedigera. Xabi Alonso ma duży problem, bo City wygrywa, nie włączając trzeciego biegu. Głupota. Nie można tego zrobić w polu karnym z VAR-em. To był ewidentny rzut karny - przyznał Gerrard.
To nie są dobre tygodnie dla trenera Xabiego Alonso, choć paradoksalnie w środę Real nie zagrał aż tak źle. - Zdecydowanie oczekiwałem więcej od Realu. Byłem rozczarowany. City zasłużyło na trzy punkty, ale to nie był występ na zwolnienie trenera. Po prostu przegrali kluczowe momenty, jak głupota Ruedigera przy karnym - zakończył.