Trener Jagiellonii nie chce kalkulacji. "Wiem, że nasz kierunek jest słuszny"

WP SportoweFakty / Krzysztof Porębski / Na zdjęciu: Adrian Siemieniec
WP SportoweFakty / Krzysztof Porębski / Na zdjęciu: Adrian Siemieniec

- To będzie przeciwnik, który przyjedzie prezentować swój futbol, spróbuje dominować na boisku, przejąć kontrolę poprzez posiadanie piłki - powiedział trener Adrian Siemieniec przed meczem Jagiellonii Białystok z Rayo Vallecano w LK.

W czwartek 11 października o godz. 18:45 Jagiellonia Białystok podejmie Rayo Vallecano w meczu 5. kolejki fazy ligowej Ligi Konferencji. Stanie się to po dwóch kolejnych porażkach w ciągu zaledwie tygodnia. - Wiem, że nasz kierunek jest słuszny. Ta drużyna ma prawo czasem przegrać, a przegrała tylko 5 razy na 28 spotkań w tej rundzie - zauważył trener Adrian Siemieniec podczas konferencji prasowej.

- Mamy spokojne podejście. Uważam, że szczególnie po GKS-ie Katowice niepotrzebnie określiłem swój stan emocjonalny. Tak on jednak wyglądał jak powiedziałem, a gdybym był bardziej precyzjny to nie nadawałoby się to do cytowania. To jest sport i porażka jest jego częścią. Trzeba akceptować, że to się zdarza i iść dalej. Tak do tego podchodzimy. Najważniejsze jest to co przed nami i zrobimy wszystko aby zaprezentować się jak najlepiej - dodał 33-latek.

ZOBACZ WIDEO: Co oni zrobili?! Polacy zdobyli mistrzostwo świata!

Jagiellonia do meczu z Rayo przystępuje już pewna awansu do fazy pucharowej. To jednak teoretycznie jej najtrudniejszy rywal w całej tej rundzie, ale ewentualne zwycięstwo może dać możliwość nawet bezpośredniej promocji do 1/8 finału. - Mamy świadomość, że to dużo silniejszy przeciwnik niż przykładowo Finowie z KuPS - nie krył Siemieniec.

- Staramy się odzyskać to czego ostatnio było trochę mało, czyli entuzjazm, swobodę, polot, przyspieszenie. Trudno oczekiwać od drużyny strzelania bramek bez gry kombinacyjnej, szybkiej, z pomysłem. To jest zbyt łatwe dla przeciwnika, gdy gramy czytelnie i wolno. Jest trochę elementów, nad którymi się skupiłem w ostatnich dniach. Robimy wszystko aby poprawić się względem ostatniego spotkania - zapewnił dalej szkoleniowiec białostoczan.

W ćwierćfinale poprzedniej edycji LK Jagiellonia zagrała z inną drużyną z La Liga, a tamte doświadczenia mogą się okazać przydatne w spotkaniu z Rayo. Siemieniec na ich bazie cieszył się, że losowanie wskazało grę u siebie. - Powinno być chociaż trochę łatwiej. Ostatni raz w tym roku zaprezentujemy się przed naszymi kibicami, więc zrobimy wszystko aby pożegnać się na dobrym poziomie - zapewnił.

- Spodziewam się czegoś trochę innego niż ostatnio. To będzie przeciwnik, który przyjedzie prezentować swój futbol, spróbuje dominować na boisku, przejąć kontrolę poprzez posiadanie piłki. Będzie bardziej otwarta gra, więcej faz pressingowo-przejściowych, jest też większa siła rażenia ze strony rywali. Ich jakość jest dużo większa niż ta z jaką na co dzień spotykamy się w Ekstraklasie - komplementował dalej trener Jagi.

W mediach społecznościowych pojawiły się dywagacje nad znaczeniem meczu Jagiellonii z Rayo w porównaniu do ligowego spotkania z Motorem Lublin, który jest zaplanowany na weekend. Siemieńca wyraźnie zdenerwowały takie rozważania. - Nie będę się odnosić do tego. Jeżeli my dziś jesteśmy w stanie mentalnie obniżyć rangę najbliższego starcia to... po prostu zawróćmy, bo to nie jest ta droga - rzucił wymownie.

- Ten okres na koniec rundy się powtarza. Też to widzimy i myślimy co zrobić lepiej. Kilka rzeczy zmieniliśmy, a mamy podobny efekt. Mamy też wnioski, po których trudno coś zmienić ze względu na parametry niezmienne dla nas: terminarz, logistyka, geografia. Mógłbym o tym długo opowiadać... Chciałbym jednak konfrontować się z faktami, a nie opiniami - uzupełnił szkoleniowiec Jagi.

Kuba Cimoszko, dziennikarz WP SportoweFakty

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści