Legia Warszawa znakomicie rozpoczęła wyjazdowy mecz piątej kolejki Ligi Konferencji z Noa Erewan. Już w trzeciej minucie wynik otworzył Mileta Rajović, który wykorzystał fatalny błąd defensywy rywali.
W 39. minucie rzut rożny dla warszawskiej drużyny wykonywał Ruben Vinagre. Jeden z ormiańskich obrońców wybił piłkę tuż przed pole karne. Z powrotem w "szesnastkę" zagrał ją Kamil Piątkowski.
ZOBACZ WIDEO: Kadra, relacje z Lewandowskim i Urbanem. Jerzy Brzęczek gościem WP SportoweFakty
Do bezpańskiego podania próbował dojść Rajović. Uprzedził go bramkarz Timothy Fayulu, ale wypuścił futbolówkę z rąk. Ta spadła pod nogi Steve'a Kapuadiego, któremu nie pozostało nic innego, niż tylko trafić do pustej bramki.
Sędzia Bułaj Sarijew natychmiast anulował jednak tego gola. Uznał bowiem, że Fayulu przy próbie interwencji był faulowany przez Rajovicia.
Decyzja Sarijewa wywołała burzę wśród polskich dziennikarzy sportowych. Niemal wszyscy mówią jednym głosem - od 39. minuty Legia powinna prowadzić 2:0.
"Czemu on zabrał tego gola Legii? Czemu jego varowcy nie poświęcili 20 sekund na zadanie sobie tego pytania? Te zagadki na zawsze pozostaną nierozwiązane" - pisał Przemysław Langier z Interii.
"Nie no, dlaczego ten gol dla Legii nie został uznany?" - nie mógł zrozumieć Tomasz Urban z Eleven Sports.
"Ktoś rozumie, dlaczego ten gol dla Legii nie został uznany?" - pytał Marcin Borzęcki z redakcji Kanału Sportowego. W następnym wpisie zamieścił jednak zdjęcie, które mogło wskazywać, że Rajović lekko trafił bramkarza korkiem.
Dodajmy, że Noa Erewan po przerwie była w stanie odwrócić losy spotkania. Gole Matheusa Aiasa i Nardina Mulahusejnovicia dały gospodarzom zwycięstwo 2:1.
Feralną sytuację z 39. minuty możecie zobaczyć poniżej.