Kibice Lecha Poznań mogli mieć mieszane odczucia po meczu z FSV Mainz. Wynik 1:1 nie satysfakcjonował żadnej ze stron. Goście mieli parę dobrych okazji w pierwszej połowie, "Kolejorz" po przerwie, szczególnie w końcówce, gdy grał z przewagą jednego zawodnika.
- Po stracie pierwszego gola byliśmy trochę nerwowi. Popełniliśmy błąd, strzelili nam drugiego gola, ale na szczęście był spalony. To był bardzo ważny moment tego meczu. Przy 0:2 byłoby nam bardzo trudno - mówił trener Niels Frederiksen na konferencji prasowej.
Czy trener Lecha jest zadowolony ze zdobytego punktu? I tak, i nie.
- Jestem w miarę zadowolony. Uważam, że rozegraliśmy dobry mecz, kontrolowaliśmy go i kreowaliśmy sytuacje, szczególnie w drugiej połowie. Grając jedenastu na dziesięciu było nam oczywiście łatwiej. Jest to rozczarowujące, że nie wykorzystaliśmy żadnej z tych okazji, bo mogliśmy pokusić się o zwycięstwo, ale muszę przyznać, że rywal bronił się bardzo dobrze - stwierdził Frederiksen.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać
- Zgadzam się, że mogliśmy wycisnąć więcej z tego meczu. Mogliśmy wygrać. Musimy jednak pamiętać, że graliśmy z zespołem z Bundesligi, co nie zdarza się często. Wiem, że na razie nie idzie im za dobrze w lidze, ale to cały czas bardzo dobry zespół. Myślę, że gdy obudzę się jutro, to będę zadowolony z jednego punktu, bo pomoże nam to zrealizować cel, jakim jest awans do fazy pucharowej - podkreślił trener Frederiksen.
Dodał też, że zmiana Filipa Jagiełły była wymuszona.
- Odnowiła mu się kontuzja mięśnia łydki. Nie jest to wielki uraz, ale nie chcieliśmy ryzykować. Bardzo mało prawdopodobne, że będzie do mojej dyspozycji w przyszłym tygodniu, ale zobaczymy - zaznaczył trener Lecha.