O piłkarzu Legii było głośno. Czekał 15 godzin

PAP/EPA / VAHRAM BAGHDASARYAN / Na zdjęciu: Mileta Rajović
PAP/EPA / VAHRAM BAGHDASARYAN / Na zdjęciu: Mileta Rajović

Był pod ostrzałem kibiców i mediów. Przestał strzelać, zawodził w kluczowych momentach. W końcu coś drgnęło - i to już na początku meczu Ligi Konferencji. Mileta Rajović w końcu się przełamał i wpisał na listę strzelców.

Aż 15 godzin i 52 minuty - tyle czekał Mileta Rajović na bramkę z gry w barwach Wojskowych. Serię bez gola z akcji przerwał dopiero w 5. kolejce fazy grupowej Ligi Konferencji. Napastnik Legii Warszawa błysnął już w 3. minucie meczu z Noah Erywań, wykorzystując fatalny błąd rywali.

Duńczyk pojawił się w wyjściowym składzie i nie potrzebował wiele czasu, by dać Legii prowadzenie. Goncalo Silva - były obrońca Radomiaka Radom - zagrał zbyt lekko do swojego bramkarza. Rajović przechwycił piłkę, minął golkipera i trafił do pustej bramki.

ZOBACZ WIDEO: Huknął jak z armaty! Bramkarz nie miał żadnych szans

Dla Rajovicia było to długo wyczekiwane przełamanie. Ostatni raz wpisał się na listę strzelców w meczu z Pogonią Szczecin, ale wtedy zrobił to z rzutu karnego. Od napastnika wymaga się więcej. Kibice i eksperci nie szczędzili mu ostatnio krytyki.

Napastnik Wojskowych był pod sporą presją. Brak bramek z gry odbijał się na jego pewności siebie, a głosy niezadowolenia wśród fanów tylko narastały. Nic dziwnego. Legia potrzebowała skutecznego snajpera, a Rajović nie trafiał do siatki przez długie tygodnie.

Choć bramka mogła być dla Legii idealnym impulsem do sięgnięcia po trzy punkty, rzeczywistość okazała się brutalna. Drużyna prowadzona przez Inakiego Astiza przegrała z Noah 1:2, notując kolejną porażkę na europejskiej scenie.

Komentarze (1)
avatar
kat-ol
11.12.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
tego nie da się komentować 
Zgłoś nielegalne treści