Wicemistrzowie Polski byli faworytami spotkania z HSK Zrinjskim Mostar. Raków Częstochowa miał osiem punktów w tabeli przed czwartkowym meczem Ligi Konferencji.
Przeciwnicy zespołu Marka Papszuna zdobyli dwa "oczka" mniej. W pierwszej połowie starcia w Sosnowcu drużyny nie stworzyły sobie wielu dogodnych sytuacji do zdobycia bramek.
ZOBACZ WIDEO: Huknął jak z armaty! Bramkarz nie miał żadnych szans
W 34. minucie do siatki gości trafił Jonatan Braut Brunes, ale gol nie został uznany po wideoweryfikacji z powodu spalonego. Norweg dopiął jednak swego i jeszcze przed przerwą zdołał wpisać się na listę strzelców.
Zrobił to po rzucie karnym podyktowanym za zagranie ręką jednego z przeciwników. Napastnik Rakowa nie miał problemów z wykorzystaniem "jedenastki". Bramkarz wyczuł jego intencje, ale uderzenie było zbyt precyzyjne, by był w stanie skutecznie interweniować.
Był to już doliczony czas gry pierwszej połowy i wicemistrzowie Polski schodzili na przerwę z korzystnym wynikiem i utrzymali go do końca zmagań. Raków wygrał 1:0.