Legia Warszawa przystępowała do wyjazdowego meczu z Noa Erewan z zaledwie trzema punktami zdobytymi w czterech poprzednich seriach gier. Jasne więc było, że aby wciąż liczyć się w walce o awans, należy wywieźć z Armenii korzystny rezultat.
Tak się jednak nie stało. Chociaż już w trzeciej minucie objęła prowadzenie za sprawą gola Milety Rajovicia, to w drugiej połowie roztrwoniła przewagę i ostatecznie przegrała 1:2. Miało to brzemienne skutki.
ZOBACZ WIDEO: Kadra, relacje z Lewandowskim i Urbanem. Jerzy Brzęczek gościem WP SportoweFakty
Gdy dobiegły końca wszystkie mecze piątej kolejki fazy ligowej Ligi Konferencji, jasne stało się, że Legia straciła choćby matematyczne szanse na grę w fazie pucharowej. Przypomnijmy, że z grupy wychodzą łącznie 24 zespoły - najlepsza ósemka trafia bezpośrednio do 1/8 finału, a reszta gra w dodatkowej rundzie play-off.
Zespoły zajmujące aktualnie miejsca od 20 do 24 mają na koncie siedem punktów - o cztery więcej niż 30. w tabeli Legia. Do końca fazy grupowej została jedna kolejka, w której stołeczna drużyna zagra tylko o honor. Jej rywalem na Łazienkowskiej będzie Lincoln Red Imps. O ironio, zespół z Gibraltaru zajmuje 24. miejsce i należy do grona drużyn walczących o awans.
Dodajmy, że już po zakończeniu poprzedniej kolejki pewne było, że w fazie pucharowej LKE zagrają Raków Częstochowa (aktualnie 11 punktów i 3. miejsce) oraz Jagiellonia Białystok, która z dorobkiem ośmiu punktów plasuje się na 17. pozycji.
Awansu cały czas nie może być za to pewny Lech Poznań. Aktualny mistrz Polski ma siedem punktów i jest 20 w tabeli. W ostatniej kolejce czeka go wyjazdowy bój z Sigmą Ołomuniec, która z takim samym dorobkiem punktowym plasuje się na 22. miejscu.