Legia Warszawa objęła prowadzenie w czwartkowym meczu już w trzeciej minucie. Wówczas gola strzelił Mileta Rajović, który wykorzystał ogromny błąd rywala.
- Jak masz pryzmat tego, że chcesz - nieważne, jaka zmiana będzie w klubie - grać dalej w pucharach i wiesz, że to spotkanie musisz wygrać, bo jeśli nie, to najprawdopodobniej odpadasz, a dostajesz taki prezent na 1:0 od świętego Mikołaja, że mijasz bramkarza i strzelasz do pustej bramki, to powinno to napędzić Legię. A tak się nie stało - ocenił Tomasz Hajto, ekspert Polsatu Sport i były reprezentant Polski.
ZOBACZ WIDEO: Kadra, relacje z Lewandowskim i Urbanem. Jerzy Brzęczek gościem WP SportoweFakty
Następnie odniósł się do postawy Rubena Vinagre, na którego ponownie postawił Inaki Astiz.
- Do tej pory nie winiłem Astiza. Ale teraz powiem, że jeśli on ma licencję UEFA i kończył kurs i w ostatnich meczach Vinagre robi to, co robi, czyli w sześciu spotkaniach był winny utracie 5-6 bramek, bezpośrednio albo pośrednio, to jak można go w ogóle wystawić w pierwszym składzie? Na co liczył trener? Że przestanie popełniać te błędy? - zapytał wymownie na antenie Polsatu Sport.
Jednocześnie analizował, że "to jest irracjonalne". - Na koniec wybierasz przecież opcję najlepszą dla klubu - nie dla siebie, nie dla żadnego piłkarza, tylko dla klubu. On wybiera Vinagre. Żal mi się nad nim pastwić, bo wygląda, jakby grał w piłkę za karę. Zero zaangażowania, zero serducha. Przypuszczam, że jakbym z nim grał, to w przerwie meczu sam bym go zmienił. Nie wytrzymałbym, by dłużej na to patrzeć - podsumował Hajto.