Jagiellonia Białystok przegrała 1:2 (1:1) z Rayo Vallecano w meczu 5. kolejki fazy ligowej Ligi Konferencji. Trener Inigo Perez Soto podczas konferencji prasowej nie krył zadowolenia z kompletu punktów. - Na koniec były wielkie emocje i czułem duże szczęście. Zasługiwaliśmy na to - powiedział.
- Pierwsze pół godziny gry z naszej strony było świetne, potem przy tym zamieszaniu jak przy wyrównującym golu nie dało się wiele więcej zrobić. W drugiej połowie mierzyliśmy się z energią stadionu jak wcześniej w Bratysławie, ale udało nam się strzelić gola. To zasłużona wygrana i awans do kolejnej rundy. Pokazujemy, że wyciągamy wnioski - dodał 38-latek.
ZOBACZ WIDEO: Huknął jak z armaty! Bramkarz nie miał żadnych szans
Rayo z dużymi trudnościami pokonało Jagiellonię tak jak zresztą kilka tygodni temu Lecha Poznań (3:2). Perez Soto nie szczędził pochwał przeciwnikom. - Poziom obu polskich drużyn jest podobny: równy nam, a może i wyższy. Jeśli chodzi o jakość indywidualną piłkarzy, to nieco więcej jej u nas - zauważył.
- W tych spotkaniach nauczyłem się od obu trenerów wiele rzeczy, których będę mógł użyć w przyszłości. Widziałem mecz Jagi z Realem Betis i mam podopiecznego, który wtedy tu grał i potwierdził, że jego zespół miał trochę szczęścia. Dlatego też jestem bardzo zadowolony z wygranej, bo wiem z jaką jakością się mierzyliśmy - zaznaczył dalej hiszpański szkoleniowiec.
Rayo w meczu z Jagiellonią mogło liczyć na wsparcie ponad 200 swoich kibiców. Perez Soto podziękował im za obecność i zwrócił uwagę, że była to jedna z najważniejszych kwestii przy osiąganiu pozytywnych wyników. - Mając awans do kolejnej rundy można już powiedzieć, że ta jedność też jest tego przyczyną. Ten klub to naprawdę rodzina - podkreślił.
- Ostatni tydzień był trudny dla "Pachy" Espino z powodu śmierci ojca, ale wszedł w dobrą dynamikę i strzelił bardzo ważnego gola. To prawdziwy przykład dla innych pod względem osobowości, serca do gry, energii, pasji i zaangażowania. W tej grupie piłkarzy jak ktoś cierpi to staramy się mu pomóc i być razem. Chronić, ale wspierać się - uzupełnił trener drużyny z osiedla Vallecas w Madrycie.
Obserwujący mecz Rayo z Jagiellonię zauważyli, że Perez Soto przez 90 minut miał na sobie tylko koszulkę. To z uwagi na temperatury w grudniowy wieczór mogło zaskakiwać. - Jestem Hiszpanem, ale z północy kraju. W Pampelunie klimat jest podobny, a może i czasem gorszy niż tutaj. Od małego się przyzwyczaiłem chodzić w krótkim rękawie, zresztą moje dzieci także obecnie tak mają. A i było tyle emocji, że nie było mi zimno - wytłumaczył z uśmiechem.
- Kibice przekazują nam przesłanie "Road to Leipzig" (z ang. "Droga do Lipska", w którym zaplanowany jest finał rozgrywek - przyp. WP) żebyśmy z tą świadomością i marzeniami pracowali. Wirtualnie już awansowaliśmy do fazy pucharowej i walczymy teraz o bezpośredni awans do 1/8 finału. Mieliśmy świadomość jak trudno tu się wygrywa, ale krok po kroku staramy się iść do przodu. Na razie skupiamy się pokornie na tym, by znaleźć się w TOP8 tabeli - podsumował szkoleniowiec Rayo.
Kuba Cimoszko, dziennikarz WP SportoweFakty