Jagiellonia Białystok przegrała 1:2 (1:1) z Rayo Vallecano w ramach 5. kolejki fazy ligowej Ligi Konferencji. Szczególną uwagę w tym meczu przykuł Bartosz Mazurek, który pojawił się na boisku po przerwie i raz za razem napędzał ataki swojej drużyny. - Mamy straszny niedosyt. W tej końcówce można było wcisnąć bramkę i uzyskać chociaż jeden punkt - nie krył w późniejszej wypowiedzi.
- Wszedłem ze świadomością, że nie mam nic do stracenia. Mogłem tylko zyskać i dlatego miałem "czystą głowę" i pewność siebie. Starałem się dać drużynie to co mam najlepsze, a więc wygrywać pojedynki i podawać do przodu - dodał 18-latek.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać
W meczu Jagiellonii z Rayo Mazurek początkowo zastąpił Dawida Drachala na pozycji "8" i był bardzo aktywny, a niewiele zabrakło żeby zdobył bramkę po płaskim uderzeniu z dystansu. Po kilkunastu minutach został jednak przesunięty na skrzydło w miejsce Alejandro Pozo i stał się mniej widoczny. - Uszanowałem decyzję trenera. Jeśli potrzebuje mnie w środku to jestem tam, a jeśli na boku to jestem tam - opisywał.
- Te minuty w centralnej części boiska uważam, że były bardzo dobre w moim wykonaniu. Był groźny strzał i dużo wygranych pojedynków. Na skrzydle trochę przygasłem, ale moim zdaniem to i tak był bardzo dobry występ mój i całego zespołu - uzupełnił młodzieżowy reprezentant Polski.
Po meczu Jagiellonii z Rayo Mazurek był wyraźnie niezadowolony z końcowego wyniku, ale starał się wypowiadać wyważenie. Widać było też u niego dużą motywację w kontekście spotkania z Motorem Lublin w PKO Ekstraklasie zaplanowanego za kilka dni. - Mamy ciężki okres wynikowo i mentalnie, ale takie spotkanie tylko nas podbuduje. Pojedziemy tam po 3 punkty - zadeklarował.
- Wszyscy wiemy, że jesteśmy mocną drużyną i nie myśleliśmy w ten sposób, że rywale łatwo wygrają. Pokazaliśmy to oraz potwierdziliśmy, że nawet w trudnym momencie dla nas możemy rywalizować z najlepszymi - podsumował młody piłkarz Jagi.
Kuba Cimoszko, dziennikarz WP SportoweFakty