Jordi Cruyff to były piłkarz FC Barcelony i Manchesteru United. Po karierze pozostał w futbolu, a jeszcze kilka lat temu pracował w "Dumie Katalonii" jako dyrektor sportowy. To za jego czasów do klubu trafił m.in. Robert Lewandowski.
Ostatnie lata nie były jednak łatwe dla Holendra. Syn legendarnego Johana Cruyffa dowiedział się bowiem o poważnej chorobie 18-letniej córki. W podcaście "Stick to Football" opowiedział o pierwszych dolegliwościach i serii zbiegów okoliczności, które doprowadziły do rozpoznania nowotworu.
ZOBACZ WIDEO: Kadra, relacje z Lewandowskim i Urbanem. Jerzy Brzęczek gościem WP SportoweFakty
Wszystko zaczęło się od uczucia zablokowanego kolana. Przypadkowo spotkany lekarz Ramon Cugat, który akurat był w szpitalu, ponieważ spóźnił się na samolot, przyspieszył diagnostykę. - To nie jest kolano - usłyszał Cruyff, a szybka reakcja mogła uratować życie córki.
- Rozmawiałem z klubami o powrocie do roli trenera i pewnego dnia przeżyłem najtrudniejszy moment w moim życiu (...) Moja głowa nie była przy piłce, tylko przy córce. To był największy życiowy test - powiedział Cruyff.
Wspomniał też o sile, jaką podziwiał u innych rodziców piłkarzy w podobnych sytuacjach, podkreślając konieczność bycia pozytywnym i opanowanym przy dziecku. Dużo wsparcia otrzymał również od trenera Luisa Enrique, który sam stracił córkę. Ostatecznie, głównie dzięki szybkiemu zdiagnozowaniu choroby, udało się uratować życie 18-latki.
W podcaście była również córka Danae, która dokładnie opisała terapię: dni bez jedzenia, wymioty co kilka minut, wózek, rehabilitacja i przeszczep szpiku. - Tata był bardzo surowy, ale potrzebowałam tej dyscypliny - powiedziała, dodając, że relacja stała się jeszcze bliższa.