4 grudnia w Gdyni grupa pięciu mężczyzn zwabiła do lasu 12-latka. Zmusili chłopca do nagrania upokarzającego materiału wideo, a później brutalnie go pobili. O atak oskarżono pseudokibiców Arki Gdynia.
W wyniku brutalnego ataku chłopiec odniósł poważne obrażenia - urazy szczęki, uszkodzenia kręgosłupa oraz wstrząśnienie mózgu. Nieprzytomnego chłopca odnalazła jego mama.
ZOBACZ WIDEO: Huknął jak z armaty! Bramkarz nie miał żadnych szans
Kilka dni później, w czwartek 11 grudnia, kibole zatrzymali autokar z hiszpańskimi kibicami, którzy jechali na mecz Jagielloni z Rayo Vallecano w Lidze Konferencji.
Tuż po północy funkcjonariusze dostali zgłoszenie, że grupa zamaskowanych osób blokuje drogę na S8 w okolicach Ostrowi Mazowieckiej. Pięć minut później patrol był już na miejscu. Policjanci zobaczyli dwa autokary, którym drogę zatarasowały samochody osobowe. Z pobliskiego lasu wybiegło kilkadziesiąt osób, część z nich miała zasłonięte twarze. Istniało ryzyko, że dojdzie do poważnej bójki.
Cztery osoby - w tym jedna kobieta - zostały zatrzymane na miejscu. Wszyscy pochodzili z Białegostoku. Łącznie zatrzymano siedem osób. Przy niektórych znaleziono kominiarki, pałki teleskopowe i nożyce do metalu.
Na skandaliczne zachowanie w ostatnim czasie kiboli zareagował Donald Tusk. Premier napisał w serwisie X: "Stadionowi bandyci znów aktywni. W Gdyni pobili ciężko dwunastolatka, koło Białegostoku zaatakowali młotkami i ostrymi przedmiotami hiszpańskich kibiców. Rozzuchwaleni jak nigdy. Policja już wyłapała część sprawców. Na szczęście tutaj prezydent nie ma prawa weta".