Julian Alvarez jest wymieniany wśród kandydatów do zastąpienia Roberta Lewandowskiego w FC Barcelonie. Polak ma kontrakt obowiązujący do końca obecnego sezonu. Klub obserwuje snajpera Atletico Madryt, ale wysoka cena transferu ostudziła zapał działaczy.
Mistrz świata z 2022 roku jest konsekwentnie pytany przez hiszpańskich dziennikarzy o plotki łączące go z FC Barceloną. Na łamach "Marki" filar Atletico podkreślił, że spekulacje nie wpływają na jego dyspozycję.
ZOBACZ WIDEO: Huknął jak z armaty! Bramkarz nie miał żadnych szans
- Nie przeszkadza mi to. Staram się tego nie śledzić, ale wiem, że się o tym mówi. To bardziej kwestie z internetu niż to, co naprawdę się dzieje. Skupiam się na tym sezonie i tym, co mamy przed sobą z Atletico - oznajmił.
Argentyńczyk wierzy, że osiągnie sukces razem z ekipą prowadzoną przez Diego Simeone. - Staram się ignorować to, co o mnie mówią, i myśleć o sobie, o dalszym rozwoju jako zawodnik i o wygrywaniu - uzupełnił.
W trwającym sezonie Alvarez ma na koncie 11 goli i 4 asysty w 21 meczach, biorąc pod uwagę wszystkie fronty. Mało prawdopodobne jest też, że Barcelona byłaby w stanie zapłacić klauzulę odstępnego opiewającą na 500 milionów euro lub zbliżyć się do kwoty 200 milionów, której oczekuje Enrique Cerezo.