Jan Tomaszewski, w ostrych słowach skomentował klęskę Legii Warszawa w europejskich pucharach po porażce 1:2 z ormiańskim Noah Erywań w Lidze Konferencji (WIĘCEJ TUTAJ), nazywając ją wprost "kompletnym zerem" i kompromitacją dla całej polskiej piłki.
77-letni Tomaszewski w rozmowie z supersport.se.pl bezlitośnie wskazuje winnych tej sytuacji.
ZOBACZ WIDEO: Kadra, relacje z Lewandowskim i Urbanem. Jerzy Brzęczek gościem WP SportoweFakty
Według niego, początek kryzysu Legii datuje się od meczu z tureckim Samsunsporem (0:1), gdzie ówczesny trener Edward Iordanescu wystawił rezerwowy skład.
- Mówiliśmy wówczas, że pan Iordanescu robi sobie, przepraszam, jaja z drużyną, bo wystawia rezerwy na przeciętny turecki zespół, przegrywa to spotkanie i nie wiadomo, o co tu chodzi. Już pomijam punkty dla Polski, ale gdzie są pieniądze? Przecież za każde zwycięstwo to są ogromne pieniądze. Od tego momentu, proszę zauważyć, Legia przestała grać w piłkę - ocenia były reprezentant Polski (63 występy w latach 1971-1981).
Ekspert uważa, że główna odpowiedzialność za obecny stan rzeczy nie spoczywa na właścicielu klubu, Dariuszu Mioduskim, którego broni.
Tomaszewski dodaje, że winnymi są doradcy Mioduskiego - dyrektorzy sportowi - którzy podejmują błędne decyzje personalne i to oni powinni ponieść konsekwencje.
- Legia gra kompletne zero. I to naprawdę kompletne zero. (...) Ja bym jego (Mioduskiego - przyp. red.) naprawdę nie winił, bo on robi wszystko, żeby ta drużyna grała, wszystko akceptuje. Ktoś mu podpowiada i ci doradcy niestety powinni ponieść konsekwencje. Kto mu podpowiedział Iordanescu? To trzeba zmienić doradców. Niestety i tutaj jest cały pies pogrzebany - podsumowuje.
Ich buta powinna być ukarana. 4-5 lat w 2 lidze nauczy pokory.
Tylko kibole będą ci sami.