W sobotę, 13 grudnia na Estadio Wanda Metropolitano w Madrycie dojdzie do rywalizacji miejscowego Atletico z Valencią CF. Tymczasem zespół gości ma problem, ponieważ mierzy się z falą grypy.
Doszło do tego, że klub postanowił zaostrzyć reżim sanitarny. Z tego powodu w zamkniętych przestrzeniach pojawiły się maseczki, po które sięgają również osoby bez wyraźnych objawów.
ZOBACZ WIDEO: Huknął jak z armaty! Bramkarz nie miał żadnych szans
Podczas porannego treningu zaobserwowano zawodników w maseczkach na siłowni. Część sztabu szkoleniowego i piłkarzy, w tym między innymi Andre Almeida czy Jose Gaya, założyła je również po wyjściu z autokaru.
Gaya ostatecznie udał się z resztą zespołu do Madrytu, choć rano nie trenował z grupą ze względu na objawy wywołane wirusem. Z kolei Luis Rioja, będący w tej samej sytuacji co lewy obrońca, został w domu, aby odzyskać siły i uniknąć nowych infekcji.
Natomiast Javi Guerra wcześniej pauzował z powodu gorączki, ale w piątek wrócił do zajęć z zespołem. Jednak jego występ jest zależny od rozwoju sytuacji.
Gaya mimo problemów i tak zatrzymał się przy kibicach, by rozdać autografy. Wówczas został zapytany czy zagra z Atletico. - Nie wiem, miejmy nadzieję, że tak - odpowiedział hiszpański defensor.
Sztab czeka na dalsze zalecenia medyczne. Wirus dotknął co najmniej trzech piłkarzy, a Valencia ma do rozegrania 3 spotkania w tydzień, w tym dwa ligowe i jedno pucharowe.
ZOBACZ WIDEO: Jakub Kiwior i jego żona zachwycili. Nagranie robi wrażenie