Już sam przyjazd mistrza świata do Kalkuty podniósł temperaturę oczekiwań przed zapowiadanymi aktywnościami piłkarza w mieście. - Dla nas to historyczna chwila - podkreślał jeden z organizatorów wydarzeń, prosząc o zachowanie bezpieczeństwa.
Wszak tłumy fanów zgromadziły się przy terminalu przylotów w Kalkucie, gdzie Messi wylądował o 2.26 w nocy. Według relacji "Times of India", na lotnisku było morze flag, a fani intonowali sporo przyśpiewek. Piłkarz został szybko wyprowadzony wyjściem VIP pod wzmożoną ochroną.
ZOBACZ WIDEO: Kadra, relacje z Lewandowskim i Urbanem. Jerzy Brzęczek gościem WP SportoweFakty
Konwój odprowadził Messiego do hotelu, gdzie siódme piętro zostało zarezerwowane tylko dla piłkarza. Część kibiców wykupiła pokoje, by być bliżej idola. Lobby wypełniły koszulki w barwach Argentyny i skandowane okrzyki jego nazwiska.
Euforia szybko zamieniła się w skandal. Po pojawieniu się Lionela Messiego na stadionie wybuchło zamieszanie. Część fanów podkreślała, że sektor przy murawie wypełnili politycy i celebryci, a zwykli kibice nie mieli szans podejść bliżej ani zobaczyć zawodnika z bliska.
- Tylko politycy i aktorzy otaczali Messiego. Po co nas w ogóle zapraszali? - mówi jeden z fanów na nagraniu, które opublikował portal deccanherald.com. - Mamy bilety po 12 tys. rupii (ok. 500 zł - dop. red.), a nie mogliśmy nawet zobaczyć jego twarzy - dodaje rozgoryczony kibic.
W relacjach pojawia się zarzut złej logistyki wejść i wyjść oraz niewystarczającej kontroli przepływu osób w strefach przy murawie. Fani byli wściekli i rzucali butelkami oraz krzesłkami z trybun na stadionie Salt Lake w Kalkucie.
Jednak sama wizyta Messiego w Indiach to wielkie wydarzenie dla kibiców piłki nożnej w tym kraju. - W 2011 r. przyleciał jako nowy kapitan, teraz przyjeżdża po mistrzostwie świata i ósmej Złotej Piłce. To naprawdę wyjątkowe - mówił organizator Satadru Dutta do dziennikarzy.
- Nigdy tylu sponsorów nie zjednoczyło się wokół jednego piłkarza. Jeśli choć 10 proc. tej energii trafi w rozwój futbolu w Indiach, to będzie wielka sprawa - dodał.