Decyzja zapadła tuż przed rozpoczęciem spotkania pomiędzy FC Barceloną a Osasuną. Hansi Flick postawił na prawie najmocniejszy skład bez eksperymentów, ale bez Roberta Lewandowskiego w wyjściowej "jedenastce".
Kluczową zmianą był powrót Ferrana Torresa. Hiszpan dostał miejsce od pierwszej minuty po hat-tricku przeciwko Betisowi (5:3). W Lidze Mistrzów z Eintrachtem (2:1) był rezerwowym, jednak nastąpił kolejny zwrot akcji.
ZOBACZ WIDEO: Huknął jak z armaty! Bramkarz nie miał żadnych szans
Na początku spotkania operator skierował kamerę na Lewandowskiego, co zostało uchwycone w przekazie telewizyjnym. Kapitan reprezentacji Polski wyraźnie wyglądał na zamyślonego i miał nietęgą minę.
Lewandowski ma powody do obaw. W trwającym sezonie doświadczony snajper nie może być już pewny miejsca w podstawowym składzie drużyny prowadzonej przez Flicka.
Z kolei Torres chciał się odwdzięczyć trenerowi za zaufanie. Hiszpan znalazł drogę do siatki, lecz sędzia zasygnalizował spalonego i anulował trafienie. Przed zmianą stron rywal Lewandowskiego popisał się efektowną przewrotką, a następnie piłka przeleciała minimalnie obok słupka.