Marek Papszun: Nie zasłużyłem na to. To poszło o dwa kroki za daleko

Getty Images / Marcin Golba/NurPhoto  / Na zdjęciu: Marek Papszun
Getty Images / Marcin Golba/NurPhoto / Na zdjęciu: Marek Papszun

- Byłem dziś na Jasnej Górze i widać było szacunek. Ludzie podchodzili do mnie, chcieli robić zdjęcia. Bardzo to doceniam - mówił Marek Papszun, który w niedzielę po raz ostatni poprowadził Raków w Częstochowie.

Pięć zwycięstw z rzędu i koniec. Raków Częstochowa zaprezentował się fatalnie w zaległym meczu 4. kolejki z Zagłębiem Lubin i finalnie przegrał 0:1 po golu Jakuba Sypka.

To było ostatnie spotkanie Marka Papszuna w roli Rakowa przed własną publicznością. Pożegnanie wyszło raczej kiepsko.

- Szkoda mi po ludzki zawodników. Jestem dumny z tego, co pokazali: mental, charakter, grając przez 55 minut w dziesięciu po 66 godzinach od meczu pucharowego. Taka jest piłka. Niestety jedna akcja przesądziła o wyniku. Bardzo żałuję, bo bardzo mi zależało, by wygrać ostatni mecz tutaj i skończyć rok na pierwszym miejscu - powiedział Papszun.

A dalej mieliśmy już stricte temat odejścia do Legii Warszawa, podziękowań. I nie tylko.

- Mimo sytuacji, która na końcu miała miejsce, na pewno do większości ludzi tutaj mam szacunek i tak też zostanie. Kto nie miał szacunku do mnie, ja tez nigdy nie będę go miał, ale to chyba jest normalne. Ta sytuacja dużo mnie nauczyła, dużo mi pokazała i wzmocniła więzi między moimi najbliższymi ludźmi, którym ufam, wierzę. To chyba największa wartość ostatnich tygodni - powiedział Papszun.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać

Trener Rakowa odniósł się też do transparentu, który pojawił się na trybunach przy okazji meczu Ligi Konferencji z Rapidem Wiedeń.

- Padły słowa, ale były też transparenty. To druga strona medalu. Uważam, że na takie transparenty sobie nie zasłużyłem. Nie mając kompletnej wiedzy należało się z tym wstrzymać. Ja nic złego nie powiedziałem. Powiedziałem to, co wszyscy wiedzieli. Wszyscy wiedzieli, że mam propozycję z Legii i chcę odejść. Ja to tylko potwierdziłem, a wylał się na mnie hejt i pojawiły transparenty o sprzedawczyku czy Judaszu. To poszło trochę za daleko. O dwa kroki za daleko. To chyba cywilizacja, XXI wiek i każdy człowiek ma prawo o sobie decydować. W żaden sposób przez tyle lat nie dałem argumentu, by o mnie w ten sposób myśleć. Byłem dziś na Jasnej Górze i widać było szacunek. Ludzie podchodzili do mnie, chcieli robić zdjęcia. Bardzo to doceniam. Nie mam złości, nie jestem w żaden sposób obrażony. Wręcz przeciwnie. Oczywiście znajdą się osoby, które zachowują się nagannie, ale ja to rozumiem. To emocje, piłka - przyznał Papszun.

- Odchodząc mam poczucie dobrze wykonanej pracy. Wróciłem tu na prośbę Michała Świerczewskiego i pomogłem znowu wejść na najwyższe obroty. Oczywiście to też mnie bardzo dużo kosztowało, zwłaszcza ogromnego poświęcenia i wysiłku - dodał.

- Dziś ta sytuacja z Legią czy po drodze z innymi klubami jest pokłosie wykonanej pracy. Mówiłem drużynie, że dzisiaj jesteście trochę ofiarami tego, że mnie wypromowaliście - podsumował trener Papszun.

Komentarze (22)
avatar
TataBrutalus
15.12.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Wirtualna Polska - na jakiej podstawie usunięto mój poprzedni komentarz do tego artykułu? Bardzo proszę o odpowiedź na mój adres mail i przywrócenie komentarza. 
avatar
Farkas
15.12.2025
Zgłoś do moderacji
1
1
Odpowiedz
Ludzie są po prostu mali. Marek Papszun stworzył sukces Rakowa. Tego nic nie podważy. Bez niego nie byłoby ani mistrzostwa, ani pucharów, ani może nawet ekstraklasy. I żadne pieniądze prezesa Ś Czytaj całość
avatar
Daniel - Wrocław
14.12.2025
Zgłoś do moderacji
6
0
Odpowiedz
Odchodzić z klubu, który walczy o mistrzostwo i zajmuje 3 miejsce w tabeli Ligi Konferencji, żeby iść do przedostatniej w tabeli Legii i mieć takiego szefa jak Mioduski to naprawdę nie wiem czy Czytaj całość
avatar
Kazimierz Klimek
14.12.2025
Zgłoś do moderacji
12
9
Odpowiedz
Panie trenerze, jak pan szuka szacunku na ciemnej Jasnej Gorze to sam pan sobie wystawia swiadectwo. Przewiduje, ze w Legii nic pan nie osiagnie i w sumie niewazne, czy Rakow uwaza pana za Juda Czytaj całość
avatar
Józef Soboń
14.12.2025
Zgłoś do moderacji
13
4
Odpowiedz
I tak pożegnali Papszuna. Mecz był specjalnie przegrany by Papszun jeszcze więcej nie urósł w piórka. Pa Papszunie tylko za rok nie proś że chcesz wrócić do Rakowa 
Zgłoś nielegalne treści