Siemieniec mówi: dość. "Chcę stanąć w obronie mojej rodziny"

PAP / Wojciech Jargiło / Na zdjęciu: Adrian Siemieniec
PAP / Wojciech Jargiło / Na zdjęciu: Adrian Siemieniec

Nie miał wesołej miny trener Adrian Siemieniec po meczu w Lublinie i nie chodziło o końcowy wynik (1:1). - Moja żona dostaje bardzo dużo nieprzychylnych wiadomości, hejtu, na który kompletnie nie zasłużyła - mówił trener Jagiellonii Białystok.

Nie był to najgorszy mecz w tym sezonie. Raz atakowali jedni, raz drudzy. Co prawda oba gole padły po prostych błędach indywidualnych, ale wynik mógł pójść w każdym kierunku.

- Zobaczymy co powie trener Stolarski, ale to był taki mecz, gdzie jedna sytuacja mogła zdecydować, że jeden zespół wygra lub drugi. W pewnym momencie spotkanie było otwarte. Widowisko, ale tego można było się spodziewać, bo obie drużyny chcą grać proaktywnie, atakować, strzelać gole - mówił trener Adrian Siemieniec na konferencji prasowej.

- Poprzedni sezon skończyliśmy na trzecim miejscu, tę rundę również. I w tabeli za 2025 rok też jesteśmy na trzecim miejscu. Powiedziałem w szatni, że kwestię oceny zostawiam państwu, czy to dużo czy mało. Czy można było lepiej? Zawsze można lepiej - stwierdził.

A później przeszedł do kompletnie innego tematu.

- Jedna rzecz trochę męczy mnie od jakiegoś czasu. Nie jako trenera, ale męża i ojca. Mówię tu o sytuacji, która miała miejsce po decyzji o zwolnieniu Rafała Grzyba. Jako trenerzy jesteśmy narażeni na presję, ocenę. Czasami bierzemy odpowiedzialność za decyzje, których nikt nie chce podjąć. Taka nasza robota i musimy się liczyć z krytyką, czasami z hejtem, z tym że ktoś oceni nas z naszej perspektywy niesprawiedliwie, surowo. Taki sobie wybraliśmy zawód. Nikt nam pistoletu do głowy nie przystawiał - powiedział Siemieniec.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać

- Ale w przypadku naszych rodzin jest inaczej. To co spotkało przede wszystkim moją żonę... Kobieta mojego życia jest postawiona w sytuacji, gdzie w żaden sposób za nic nie jest odpowiedzialna, nie jest niczemu winna, dostaje bardzo dużo nieprzychylnych wiadomości, hejtu, na który kompletnie nie zasłużyła. Chciałbym w tym momencie powiedzieć: dość. Nie zasłużyliśmy sobie, by przeżyć coś takiego - mówił wyraźnie poruszony szkoleniowiec Jagiellonii.

A odnosił się do tego, że część kibiców zarzucała, że trener Grzyb (wcześniej asystent Siemieńca) został zwolniony, bo ich żony pokłóciły się ze sobą.

- To była tylko moja decyzja i ja jestem za nią odpowiedzialny. Ludzie mogą mnie za nią krytykować, mogą myśleć i pisać na mnie co chcą. Ale na mnie, bo to ja jestem trenerem Jagiellonii. Jest mi bardzo przykro i bardzo mnie to boli, że coś takiego się wydarzyło - mówił Siwmieniec.

- Na mnie ludzie mogą mówić i pisać co chcą, proszę bardzo, ale jako mąż i ojciec chcę stanąć w obronie mojej rodziny - podkreślił.

Komentarze (10)
avatar
prym
15.12.2025
Zgłoś do moderacji
6
4
Odpowiedz
Wydawało by się , że Siemieniec wie w jakiej części kraju pracuje a tu .....zonk !! Nie wie !! 
avatar
psn
15.12.2025
Zgłoś do moderacji
11
5
Odpowiedz
Tak to jest jak małolaty biorą się za poważne rzeczy. Trochę Kasa zaszeleści i robi się jak zawsze. 
avatar
Janek Waleczny
15.12.2025
Zgłoś do moderacji
7
4
Odpowiedz
Dobry trener ale tylko w Jagiellonia Białystok, w Legi jesli by trenował to LEGIA 2 liga..Trzeba wiedzieć kto pasuje do danego klubu
Ale aby Piast Gliwice wygral w potężnej stolicy Warszawa to
Czytaj całość
avatar
Zeitgeist
15.12.2025
Zgłoś do moderacji
18
15
Odpowiedz
Ale cienizna ta Jaga, jak oni sa tak wysoko, czyzby to zasluga Grzyba? 
avatar
dziadek.
14.12.2025
Zgłoś do moderacji
8
4
Odpowiedz
Czytając wypowiedź trenera Jagi zastanawiam się czy widziałem inny mecz. A co do gry to widzę cały czas to samo. 
Zgłoś nielegalne treści