Newcastle United przegrało z Sunderlandem na Stadium of Light 0:1 po samobójczym trafieniu Nicka Woltemade. Dan Burn ucierpiał po ostrym wejściu Nordiego Mukiele i nie wrócił na murawę. Klub obawia się o jego występ w ćwierćfinale Pucharu Ligi Angielskiej z Fulham.
- Miał problemy z oddychaniem w przerwie. To był duży kłopot. Dan pojechał do szpitala na prześwietlenie żeber, mamy nadzieję, że wszystko będzie w porządku - mówił menadżer Eddie Howe na konferencji prasowej po meczu.
ZOBACZ WIDEO: Huknął jak z armaty! Bramkarz nie miał żadnych szans
Pięciokrotny reprezentant Anglii od dłuższego czasu stanowi ważne ogniwo w bloku obronnym "Srok". Defensywa Newcastle jest już mocno osłabiona. Z gry wypadli bowiem Sven Botman i Kieran Trippier.
- Wiedzieliśmy, jak wiele to spotkanie znaczy. Staraliśmy się zagrać najlepiej, jak potrafimy, ale nie dowieźliśmy tego - przyznał szkoleniowiec.
Spotkanie miało niewiele sytuacji bramkowych. - Wysiłek był, zabrakło jakości. Zdecydował kuriozalny gol, a my nie zaczęliśmy tak, jak chcieliśmy. Bramka padła w złym momencie i po niefortunnej akcji - ocenił Howe.