Legia niemal na dnie. Bliżej nigdy nie była

PAP / Leszek Szymański / Na zdjęciu: Kacper Tobiasz
PAP / Leszek Szymański / Na zdjęciu: Kacper Tobiasz

Po odpadnięciu z Pucharu Polski i Ligi Konferencji Legia może skupić się na lidze. A jest na czym, bo Wojskowi nie są przyzwyczajeni do zimowania w tak niekomfortowym położeniu. Bliżej ligowego dna jeszcze nie byli.

Gdy w ubiegły weekend Legia przegrała z Piastem w Gliwicach (0:2) i wylądowała w strefie spadkowej, wydawało się, że gorzej być nie może. Wojskowi udowodnili jednak, że nie ma takiej kompromitacji, której nie przebiją.

W czwartek w spektakularny sposób zmarnowali szansę na przerwanie czarnej serii spotkań bez zwycięstwa i na własne życzenie ulegli w Lidze Konferencji Noi Erywań (1:2). Zamiast przerwać niechlubną serię, warszawianie wyrównali klubowy rekord pod tym względem. A w niedzielę przebili swoich poprzedników z 1966 roku (więcej TUTAJ).

Gorąco w Warszawie. Oto co krzyczeli wściekli kibice Legii:

Trzecia zima pod "kreską"

Ekipa Inakiego Astiza ponownie przegrała z najgorszą dotąd drużyną ligi (0:1) i ta druga porażka sprawiła, że 15-krotni mistrzowie Polski spędzą przerwę zimową w strefie spadkowej. Nie pierwszy raz w przerwie między rundami będzie wisiało nad Legią widmo spadku, ale dotąd tylko raz zimowała w trudniejszym położeniu. Choć nie jest to aż takie jednoznaczne.

Odkąd w 1962 roku w Polsce zaczął obowiązywać system jesień/wiosna, Legia tylko dwukrotnie po pierwszej rundzie rozgrywek była w strefie spadkowej. Mowa o edycjach 1991/92 i 2021/22. W tej pierwszej warszawianie przezimowali na 15. miejscu - najwyższym w strefie spadkowej - w 18-zespołowej lidze.

Ostatecznie ukończyli rozgrywki na 10. miejscu z trzema punktami przewagi nad "kreską", a w kolejnym sezonie, po "niedzieli cudów", zdobyli mistrzostwo Polski, które zostało im odebrane przez PZPN. Więcej o tym TUTAJ. Koszmar wrócił po 30 latach, już za rządów Dariusza Mioduskiego.

Gorzej być nie może? Może!

Po fatalnej rundzie jesiennej sezonu 2021/22 Legia była - tak jak teraz - przedostatnia w tabeli. Po 18 meczach miała na koncie tylko 15 punktów i 5 "oczek" straty do pierwszej bezpiecznej lokaty. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że miała jeden mecz rozegrany mniej od rywali, to i tak była w gorszym położeniu niż teraz, kiedy do wydostania się na powierzchnię brakuje jej jednego punktu.

Warto jednak wspomnieć, że wtedy mimo wszystko udawała się na przerwę świąteczna w nieco lepszych nastrojach, bo pod koniec rundy grała "w kratkę" (Z-P-P-Z-P). Teraz natomiast na wygraną czeka od 23 października, a na zwycięstwo w PKO Ekstraklasie jeszcze dłużej, bo od 28 września. W dziewięciu rozegranych od tego czasu meczach zdobyła łącznie tylko cztery punkty.

Ponadto, wtedy Legia była przedostatnia i miała trzy punkty przewagi nad zamykającą tabelę Termalicą Bruk-Bet Niecieczą. Teraz ekipa z Łazienkowskiej 3 też jest przedostatnia, ale ma tyle samo punktów (19) co będąca za nią Termalica.

Warszawianie wyprzedzają beniaminka jedynie dzięki korzystniejszemu bilansowi bramkowemu, ale przypomnijmy, że w meczu bezpośrednim górą - i to w Warszawie - były Słoniki. Na tym etapie sezonu przy równej liczbie punktów o kolejności w tabeli decyduje różnica bramek, ale na koniec rozgrywek pierwszeństwo ma kryterium meczów bezpośrednich właśnie.

Drugi spadek?

Cztery lata temu udana wiosna pod wodzą zatrudnionego w roli "strażaka" Aleksandara Vukovicia zapewniła Legii spokojne utrzymanie. Czy teraz w podobny sposób na zespół podziała Marek Papszun? Obawy budzi fakt, że 51-latek dotąd nie musiał mierzyć się w swojej karierze z podobnym kryzysem.

A i dla samych legionistów obecność w strefie spadkowej to wciąż rzadkość. Znaleźli się pod "kreską" po raz pierwszy od czterech lat i dopiero po raz czwarty po transformacji ustrojowej, kiedy stracili status Centralnego Wojskowego Klubu Sportowego. To uczciwa cezura, biorąc pod uwagę dzieje klubu.

Legia dotąd z najwyższej ligi spadła tylko raz - w 1936 roku, czyli w czasach, gdy futbol w Polsce był sportem amatorskim. Po reaktywacji klubu po II wojnie światowej i powrocie do elity, Wojskowi występują w niej nieprzerwanie od 1948 roku. To najdłuższa seria w historii polskiego futbolu.

Komentarze (1)
avatar
PrawdaBoli1
15.12.2025
Zgłoś do moderacji
3
0
Odpowiedz
Wstyd bez prawdziwych konsekwencji będzie w PL kibice szybko zapominają niestety. U góry kolesiostwo i jeszcze sobie F. BOBIC zatrudnili co trzymał Hertha Berlin w drugiej lidze xD i zna się na Czytaj całość
Zgłoś nielegalne treści