30 listopada, występując przeciwko SC Freiburg (0:4), Kacper Potulski został najmłodszym Polakiem, jaki kiedykolwiek zagrał w Bundeslidze (18 lat i 42 dni). Zdetronizował pod tym względem Marka Saganowskiego (18 lat i 128 dni), który cieszył się rekordem 28 lat.
A już w swoim drugim występie na boiskach niemieckiej ekstraklasy Potulski strzelił swojego premierowego gola. W niedzielnym meczu z Bayernem (2:2) trafił na 1:1 głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego.
Co ciekawe, debiutancką bramkę zdobył już przy swojej pierwszej próbie Bundeslidze. I to w meczu z mistrzem Niemiec na jego terenie. Do tego pokonał nie byle kogo, bo samego Manuela Neuera. Więcej TUTAJ.
ZOBACZ WIDEO: Kadra, relacje z Lewandowskim i Urbanem. Jerzy Brzęczek gościem WP SportoweFakty
Został dzięki temu najmłodszym Polakiem, który zdobył bramkę w niemieckiej ekstraklasie (18 lat i 56 dni). Odebrał to miano Bartoszowi Białkowi (19 lat i 16 dni), ale nawet widniejący w tych statystykach jako Niemiec Lukas Podolski na swojego pierwszego gola w Bundeslidze czekał dłużej (18 lat i 192 dni).
A Potulski przy okazji pozbawił Białka też statusu najmłodszego polskiego strzelca w historii europejskich lig TOP5, do których należą angielska, francuska, hiszpańska, niemiecka i włoska. Co ciekawe, w tym sezonie młodszym zdobywcą bramki w Bundeslidze od niego jest tylko rewelacyjny Lennart Karl z Bayernu.
Sprawa polityczna
O rosłym (194 cm) obrońcy jest teraz naprawdę głośno zarówno w Polsce, jak i w Niemczech, ale szum wokół za niego zaczął powstawać już kilka tygodni wcześniej. Debiutu w pierwszym zespole 1.FSV Mainz 05 doczekał się bowiem w Lidze Konferencji, jeszcze przed 18. urodzinami.
- Bezkompromisowe odbieranie piłki, wytrzymałość i rozumienie gry to jedne z jego największych atutów. Pewnie porusza się na boisku, zarówno pomiędzy, jak i przeciwko doświadczonym zawodnikom. Dotąd nie wykazał żadnych poważnych słabości - mówił nam wtedy Peter H. Eisenhuth z portalu sportausmainz.de.
Były już trener Mainz Bo Henriksen mówił o nim "co za maszyna", a entuzjastą jego talentu jest... sam burmistrz Moguncji. - Być może stracimy kilka bramek w pierwszych tygodniach z Potulskim, bo gra nie jest jeszcze do końca poprawna. Ale on i pozostali zawodnicy wykazują niezbędną fizycznością, której nam czasami brakuje - mówił w październiku Nino Haase, prywatnie kibic klubu.
Debiut w Bundeslidze umożliwił Potulskiemu jeszcze Henriksen, ale stawia na niego też jego następca Urs Fischer.
Lepszy plan
Urodzony w 2007 roku Potulski wywodzi się ze sportowej rodziny. Jego ojciec Bartosz był koszykarzem m.in. Prokomu Trefl Sopot, gdy ten był czołową drużyną polskiej ligi. Syn przerósł ojca-koszykarza o 14 cm, ale obrał nieco inną ścieżkę.
Pierwsze kroki stawiał w Lechii Gdańsk, z której w 2021 roku, w wieku 14 lat, przeniósł się do Legii. W akademii Wojskowych był tylko dwa sezony, ale nie jest jednym z tym, na których w Legii się nie poznano. Wręcz przeciwnie, klub z Łazienkowskiej 3 chciał go zatrzymać.
- Legia chciała podpisać ze mną kontrakt, ale nie zdecydowałem się na to. Nie chodziło o finanse, lecz o to, że Mainz miało na mnie bardzo konkretny plan. Czułem, że tutaj mogę się jeszcze lepiej rozwinąć. Wiedziałem, że będzie to wyzwanie i pod każdym względem będzie trudniej. O to właśnie chodziło. W Legii grałbym teraz w U19 lub rezerwach - mówił w kwietniu poprzedniego roku TVP Sport.
Grał w tedy w zespole U-17 Mainz. - Wiem, że w Polsce szybciej trafiłbym do seniorskiej piłki. Byłoby to naturalne, bo w Polsce jest o to łatwiej. Ja nie chciałem iść na skróty. Tutaj w juniorach jest zdecydowanie wyższy poziom - podkreślał.
Kolejne szczeble pokonał jednak błyskawicznie. W poprzednim sezonie był już ważną postacią drużyny U-19 i przeskoczył do zespołu rezerw, by po kilku tygodniach bieżących rozgrywek grać już w Lidze Konferencji.