Inaki Astiz nie uratował Legii Warszawa ani przed zimowaniem w strefie spadkowej PKO Ekstraklasy, ani przed odpadnięciem z Ligi Konferencji. W niedzielę porażka 0:1 z Piastem Gliwice przesądziła o tym, że Legia zakończyła rundę jesienną na przedostatnim miejscu w tabeli nieznacznie przed beniaminkiem z Niecieczy.
- Dlaczego przejęcie zespołu miałoby być błędem? OK, wyniki są, jakie są, i rozumiem pytanie. Uważam jednak, że nie jestem aż tak zły, jak pokazują rezultaty. Z naszych ostatnich meczów, w normalnych warunkach, mogliśmy przegrać maksymalnie dwa razy - mówi trener Inaki Astiz na konferencji prasowej.
O porażce 0:1 przy Łazienkowskiej zdecydowało uderzenie z rzutu wolnego Michała Chrapka w 83. minucie. Wcześniej spotkanie nie było wypełnione sytuacjami podbramkowymi, a jeżeli już któraś z drużyn je stwarzała, była to Legia.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać
- Po porażce w Gliwicach byliśmy dobrze przygotowani do domowego meczu, ale są rzeczy, które są poza nami. Detale, które sprawiają, że wynik idzie w złą stronę. W każdym spotkaniu mamy stuprocentową szansę na gola, ale nie wykorzystujemy ich - mówi Astiz i odnosi się do napiętej atmosfery na trybunach.
- Kibice przychodzą na stadion, płacą pieniądze i czasami mają prawo przekazać to, co czują. My musimy być przygotowani na każde warunki. Będąc na boisku, trzeba skupić się na grze, a nie na tym, co dzieje się dookoła. Prezentując zaangażowanie, możemy sprawić, żeby kibice pomagali nam i byli z nami - dodaje trener.
Kolejna okazja Legii do zapunktowania w PKO Ekstraklasie będzie dopiero w 2026 roku. Przed urlopami Legioniści podejmą jeszcze gibraltarski Lincoln Red Imps na pożegnanie z Ligą Konferencji. - Trzeba będzie postawić na innych zawodników, którzy grali mniej. Może pokażą coś dobrego, dadzą jakiś impuls - zapowiada Astiz.
- Przepraszam, bo klub nie zasługuje na sytuację, w której znalazł się. Jestem pewny w stu procentach, że w przyszłym roku to się zmieni. Obecnie coś nie działa. Wy też to wiecie i teraz jest czas, żeby gadać jak najmniej - mówi były obrońca.