Fredi Bobic, dyrektor związany z Legii Warszawa, mocno skrytykował aktualną sytuację w klubie. Podkreślił, że drużyna przeżywa trudny okres, szczególnie w listopadzie i grudniu, co odbiło się na jakości gry.
Było naprawdę słabo. Listopad, grudzień – bardzo ciemny okres. Dużo opadów dla nas, że tak powiem. Robimy głupie rzeczy na boisku. Nie jesteśmy drużyną (...) Niektórzy zawodnicy, szczerze mówiąc, nie mają jaj, by grać w koszulce Legii - powiedział Bobic w rozmowie z Canal + Sport.
Słowa dyrektora z Niemiec odbiły się szerokim echem w sportowym środowisku. Dziennikarz Mateusz Borek, nie zgodził się z podejściem dyrektora Legii. W ostrych słowach wypunktował Bobicia i jego strategię zarządzania klubem.
ZOBACZ WIDEO: "Spróbujcie go powstrzymać". Z piłką wyczynia cuda
- Nie rozumiem słów Bobicia. On musi się uderzyć w pierś i odpowiedzieć sobie, ilu tych piłkarzy opiniował i sprowadził. To jest bałagan ubrany w korporacyjny sznyt. Nigdy bym się nie zgodził na taki układ - skomentował Borek.
Znany dziennikarz przyznał wprost, że takie słowa z ust Bobicia nigdy nie powinny paść publicznie.
- Dzisiaj bawi się w Legię Warszawa. Niby jest na liście Hannoveru, ale powiedział, że piłkarze nie są godni nosić tej koszulki. Nie może tak powiedzieć head of football operations. Agenci się napną i jak Bobić będzie chciał się kogoś pozbyć, to mu nie pozwolą. Zakładam, że on jest bliżej Mioduskiego niż Żewłakow, ale takimi wypowiedziami sam sobie komplikujesz życie - dodaje.
Legia dotąd z najwyższej ligi spadła tylko raz - w 1936 roku, czyli w czasach, gdy futbol w Polsce był sportem amatorskim. Po reaktywacji klubu po II wojnie światowej i powrocie do elity, Wojskowi występują w niej nieprzerwanie od 1948 roku. To najdłuższa seria w historii polskiego futbolu.