Kibice Legii Warszawa już dawno temu powiedzieli "dość", ale w trakcie niedzielnego meczu z Piastem Gliwice mieliśmy kumulację. Był festiwal wyzwisk pod adresem właściciela klubu Dariusza Mioduskiego.
Fani domagali się, by szef klubu zrezygnował, a najlepiej sprzedał klub.
- Wiadomo, że dziś najłatwiej atakować Mioduskiego, bo jest właścicielem, natomiast winnych i ludzi, którzy popełnili błędy na różnych szczeblach jest dużo więcej - mówił Zbigniew Boniek na łamach "Prawdy Futbolu".
Były prezes PZPN nie zostawił na Legii suchej nitki. Nie bez powodu stołeczny zespół znalazł się w strefie spadkowej.
- Ja nie rozumiem, co Fredi Bobic robi w Legii. Nie wiem jaka jest jego rola, co on robi - mówi Boniek.
- Gdybym był na miejscu Mioduskiego, zrobiłbym opcję amerykańską. Moim zdaniem działalność Bobica, Żewłakowa czy Herry przy Papszunie bardzo się zmniejszy - podkreśla.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać
- Ja bym im wszystkim podziękował, a na miejscu Darka zrezygnował z bycia prezesem, bo jako właściciel i tak o wszystkim decyduje. Powinien wziąć prezesa. Prezes powinien spotkać się z trenerem, dobrać sobie dyrektora sportowego. I w ogóle powinno się zmniejszyć liczbę ludzi chodzących tam w krawatach i którym się wydaje, że są dyrektorami - grzmi Boniek.
- Nie mam nic do Żewłakowa czy Bobica, ale to nie funkcjonuje. Nie ma jasnego podziału ról, odpowiedzialności. Czterech ludzi powinno zrezygnować ze swoich stanowisk. Dziś Legia przypomina wielką korporację, gdzie każdy czuje się ważny. A ważni powinni być tylko właściciel, prezes, trener i dyrektor sportowy - dodaje.
Były prezes PZPN odniósł się też do wypowiedzi Bobica w Canal+Sport.
- Wypowiedź Bobica to dla mnie nieporozumienie. Jak on to sobie wyobrażał? Gdybym był złośliwy, to bym powiedział, że widać, dlaczego nie pracuje już w Bundeslidze - powiedział Boniek.