Naprawdę sporo działo się w poniedziałkowym meczu Manchesteru United z AFC Bournemouth.
Najciekawsze wydarzyło się jednak po przerwie. Już kilkadziesiąt sekund po zmianie stron gola na 2:2 strzelił Evanilson, a w 50. minucie goście przeprowadzili błyskawiczny kontratak. Marcus Tavernier przebiegł pół boiska zanim został powstrzymany faulem przez Casemiro.
Sędzia podyktował rzut wolny z ok. 26 metrów, do piłki podszedł sam poszkodowany i uderzeniem lewą nogą pokonał Senne Lammensa.
Nie był to strzał ani mocny, ani w okienko, w dodatku w róg, gdzie ustawiony był golkiper "Czerwonych Diabłów". Można mieć zastrzeżenia zarówno do Belga, jak i zawodników stojących w murze (a raczej tych obok muru).
Niemniej, dla Taverniera był to czwarty gol strzelony w sezonie 2025/26.
W 75. minucie arbiter podyktował kolejny rzut wolny. Tym razem dla Manchesteru United po zagraniu piłki ręką przez Adama Smitha. Tutaj już jednak o żadnej pomyłce bramkarza nie było mowy. Bruno Fernandes popisał się cudownym uderzeniem praktycznie w samo okienko. Nie było czego zbierać. A dosłownie po chwili na 4:3 trafił Matheus Cunha, wykorzystując błędy w defensywie rywali.
Zobacz bramkę Taverniera:
Zobacz bramki Bruno Fernandesa i Matheusa Cunhi:
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać