FC Porto pokonało Estrelę Amadora 3:1, umacniając się na pozycji lidera ligi portugalskiej. Spotkanie miało jednak gorzki akcent z polskiego punktu widzenia. Jan Bednarek obejrzał żółtą kartkę i będzie musiał pauzować w kolejnym meczu z Alvercą. To jego czwarte napomnienie w sezonie.
- Piłka była w powietrzu, a sędzia już miał w ręku żółtą kartkę, by ją pokazać w sytuacji, którą zawodnik miał pod kontrolą. To był faul, ale moim zdaniem, absolutnie nie na żółtą - grzmiał po meczu trener "Smoków", Francesco Farioli.
ZOBACZ WIDEO: Huknął jak z armaty! Bramkarz nie miał żadnych szans
Bednarek zagrał poprawne spotkanie, ale noty pomeczowe w portugalskich mediach są zaskakująco rozbieżne. "A Bola" wystawiła mu ocenę 5 (w skali 1-10), co jest jedną z niższych not w zespole Porto. "Polak był pewny w działaniach, ale niepewność wobec ruchliwości ofensywy Estreli mogła wpłynąć na jego grę" - napisano w uzasadnieniu. Dla porównania Jakub Kiwior dostał od tego samego źródła "6".
Inaczej sytuację oceniła redakcja "Sapo Desporto", która przyznała Bednarkowi aż 7,3, co czyniło go drugim najlepiej ocenionym graczem Porto. "Estrela niewiele atakowała, ale Bednarek był kluczowy w utrzymaniu tej przewagi. Czyścił wszystko i kolejny raz dowodził zespołem z tyłu" - czytamy.
To już kolejny mecz, w którym Polak jest regularnie oceniany wysoko w lokalnych mediach, choć "A Bola" w ostatnich tygodniach najczęściej dawała mu "7", a nie "5", jak tym razem.