W meczu Pucharu Króla pomiędzy FC Barceloną a trzecioligową Guadalajarą (początek o godz. 21:30 - RELACJA TUTAJ), Wojciech Szczęsny niespodziewanie znalazł się na ławce rezerwowych.
Trener Hansi Flick zdecydował się wystawić w podstawowym składzie niemieckiego bramkarza Marca-Andre ter Stegena, który wrócił do gry po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją i operacją kręgosłupa.
ZOBACZ WIDEO: Jak Lewandowski jest traktowany w kadrze? Brzęczek odsłonił kulisy
Hiszpańskie media nie kryją zaskoczenia brakiem Szczęsnego między słupkami.
Dziennik "Mundo Deportivo" określa to posunięcie jako "ogromną niespodziankę", zauważając, że Flick postawił na swojego rodaka pomimo licznych pochwał, które dzień wcześniej, podczas konferencji prasowej, kierował pod adresem polskiego golkipera.
Z kolei portal Sport.es pisze o "zwrocie akcji dla ter Stegena", choć jednocześnie zwraca uwagę, że decyzja Flicka nie rozwiewa wszystkich wątpliwości co do przyszłości niemieckiego bramkarza w ekipie Dumy Katalonii.
Dziennikarze hiszpańskiego dziennika spekulują, że wystawienie ter Stegena w meczu Pucharu Króla może być próbą odzyskania przez niego rytmu meczowego, a jednocześnie sposobem na "pokazanie go", co sugeruje możliwość ewentualnego transferu.
Przed wtorkowym meczem istniały trzy scenariusze dotyczące obsady bramki Barcelony: kontynuacja występów pierwszego bramkarza Joana Garcii, występ Szczęsnego lub postawienie na ter Stegena.
Flick wcześniej zapowiedział, że Garcia odpocznie, co sugerowało grę Polaka. Niemiecki trener chwalił Szczęsnego, podkreślając, że "jest bardzo ważnym zawodnikiem w szatni i na boisku". Ostatecznie jednak w wyjściowej "jedenastce" Blaugrany znalazł się ter Stegen.