Z półgodzinnym opóźnieniem, spowodowanym procedurami bezpieczeństwa, rozpoczęła się przygoda FC Barcelony w nowej edycji Pucharu Króla. Mistrz Hiszpanii odwiedził trzecioligowca CD Guadalajara. Tym samym pod znakiem zapytania stało raczej, jak wysoko wygra Barca niż to, czy w ogóle awansuje do najlepszej szesnastki rozgrywek. Gospodarze liczyli po cichu na sprawienie niespodzianki i długo nią pachniało.
W składzie Hansiego Flicka były zaskoczenia. Komentowana w mediach społecznościowych była na przykład obecność Lamine'a Yamala, podczas gdy część innych liderów zespołu odpoczywała. Choćby Raphinha. Hiszpańskie media zgodnie zapowiadały grę Wojciecha Szczęsnego, tymczasem w bramce Blaugrany stanął Marc-Andre ter Stegen.
Nie minęło 10 minut grania i wykazali się obaj bramkarze. Jako pierwszy, o dziwo, Marc-Andre ter Stegen po strzale Borji Diaza. FC Barcelona niebawem odpowiedziała, a jedną z dwóch szans na otwarcie wyniku miał Eric Garcia.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać
Im dłużej trwała pierwsza połowa, tym częściej pokazywał się Marcus Rashford, który zajął miejsce w ataku pod nieobecność rezerwowego Ferrana Torresa i odstawionego od kadry Roberta Lewandowskiego. Do 19. minuty Anglik oddał dwa strzały celne, a w 24. został zatrzymany przez defensora w ostatnim momencie.
Jak na murowanego faworyta do awansu, FC Barcelona nie pokazała za dużo ciekawego w pierwszej połowie. Goście przeważali i do przerwy próbowali otworzyć wynik, jednak pierwsza połowa zakończyła się zaskakującym wynikiem 0:0.
W przerwie była jedna zmiana Hansiego Flicka, który wprowadził Paua Cubarsiego za grającego z żółtą kartką Marca Casado. Cubarsi rozgrywał 100. mecz w FC Barcelonie. Piłkarze ofensywni dostali jeszcze czas na poprawienie się.
Nie był to chyba dobry wybór Niemca, ponieważ goście ani nie przyspieszyli, ani nie zaskoczyli. Czas mijał i jak było bezbramkowo, tak pozostawało, a napięcie na stadionie rosło. Na kwadrans przed końcem podstawowego czasu weszli jeszcze Pedri oraz Jules Kounde.
I dopiero po tej podwójnej zmianie Duma Katalonii objęła prowadzenie. Na 1:0 nie trafił żaden z atakujących, a środkowy obrońca Andreas Christensen, który w 76. minucie wykorzystał jeden z nielicznych błędów w obronie trzecioligowca. Na dodatek w zdobyciu bramki pomógł rykoszet.
W Barcelonie kibicom spadły głazy z serc, ponieważ po golu Christensena nie doszło już do żadnego wstrząsu. W 90. minucie Marcus Rashford rozwiał ostatnie wątpliwości, co do awansu Blaugrany, uderzeniem na 2:0.
CD Guadalajara - FC Barcelona 0:2 (0:0)
0:1 - Andreas Christensen 76'
0:2 - Marcus Rashford 90'
Składy:
Guadalajara: Dani Vicente - Miguel Angel Garcia Cera (83' Neskes), Javier Ablanque, Jorge Casado, Julio Martinez - Manuel Ramirez Hurtado (62' Antonio Calvo Martin), Pablo Rojo, Samuel Mayo (72' Raul Tavares), Agustin Moreno (62' Daniel Gallardo) - Alejandro Canizo, Borja Diaz (62' Salifo Caropitche)
Barcelona: Marc-Andre ter Stegen - Marc Casado (75' Jules Kounde), Eric Garcia, Andreas Christensen (86' Gerard Martin), Jofre Torrents (64' Alex Balde) - Marc Bernal (46' Pau Cubarsi), Frenkie De Jong - Lamine Yamal, Fermin Lopez, Ronny Bardghji (75' Pedri) - Marcus Rashford
Żółte kartki: Ramirez Hurtado, Mayo, Ablanque (Guadalajara) oraz Bernal (Barcelona)
Sędzia: Cesar Soto Grado