W odróżnieniu od FC Barcelony, Real Madryt raczej niezbyt często stawia na swoich wychowanków i przeznacza kolosalne pieniądze na transfery. Strategia Florentino Pereza nie w każdym przypadku się sprawdza.
Najbardziej jaskrawym przykładem jest Endrick, pozyskany za blisko 50 milionów euro. Młody napastnik z Brazylii zbierał cenne minuty, lecz nie był jeszcze gotowy na wyjściowy skład. To melodia przyszłości. W styczniu klub postanowił go wypożyczyć do Olympique Lyon.
ZOBACZ WIDEO: Fabiański szczerze o swoim zdrowiu. "Mam pewne problemy"
Teraz Xabi Alonso ma do dyspozycji dwie "dziewiątki", w tym hzmagającego się ostatnio z urazem Kyliana Mbappe oraz Gonzalo Garcię. Hiszpan stoi przed szansą, która może się już nie powtórzyć.
Garcia w bardzo młodym wieku zaczął trenować w akademii Realu. Hiszpański dziennik "ABC" wspominał, że ze względów rodzinnych na rok musiał zmienić miejsce zamieszkania i trenował w juniorach RCD Mallorca. Po tym okresie, w porozumieniu z rodzicami, zdecydował się wrócić do Madrytu i zamieszkać z babcią, aby ponownie dołączyć do drużyny młodzieżowej "Królewskich".
Od strony matki jego rodzina jest silnie związana ze sportem. Wujkowie piłkarza - David, Javier i Coco Torres Morote z Sewilli - to znane postacie w hiszpańskim rugby; wszyscy reprezentowali kraj na arenie międzynarodowej. Również jego kuzyn Manuel, także z Sewilli, zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej w rugby.
Zresztą pod wpływem rodziny Gonzalo Garcia chciał spróbować swoich sił w tej dyscyplinie. W dzieciństwie trenował rugby i dobrze rokował, ale sam ostatecznie postawił na piłkę nożną, gdzie zdecydowanie trudniej jest się przebić.
Z kolei jego dziadek Manuel Torres Cansino był kuzynem Margarity Carmen Cansino, czyli Rity Hayworth, amerykańskiej tancerki, aktorki i przede wszystkim jednej z największych gwiazd w historii Hollywood.
Co ciekawe, Cansino był też toredaorem. Na starcie Gonzalo Garcia miał więc kilka utartych ścieżek, jednak ciężko pracował, by stać się profesjonalnym piłkarzem. Z perspektywy czasu z całą pewnością nie żałuje tego wyboru. Jego kariera nabiera tempa.
Przełomowy był dla niego sezon 2023/24, w którym jako zawodnik Realu doczekał się debiutu na poziomie La Ligi. W kolejnych rozgrywkach odgrywał epizodyczną rolę, ale jednocześnie w trzecioligowych rezerwach uzbierał aż 25 trafień.
Alonso przejął stery w drużynie przed Klubowymi Mistrzostwami Świata i obdarzył dużym zaufaniem Garcię, a ten odpłacił mu się z nawiązką. Wtedy nikt nie mógł przypuszczać, że młody snajper będzie pierwszoplanową postacią.
W sześciu rozegranych spotkaniach Garcia cztery razy wpisał się na listę strzelców i dorzucił asystę - był najskuteczniejszym graczem turnieju obok Angela Di Marii, Serhou Guirassy'ego oraz Marcosa Leonardo. Gdyby nie jego dobra dyspozycja, Real nie dotarłby do półfinału.
W pierwszej części sezonu 2025/26 musiał oczywiście ustąpić miejsca Kylianowi Mbappe i wchodził na boisko głównie jako rezerwowy. Garcia zwietrzył szansę, gdy okazało się, że Francuz doznał dość poważnej kontuzji.
4 stycznia Garcia wyszedł w podstawowym składzie madrytczyków na mecz ligowy z Realem Betis (5:1). To był wręcz perfekcyjny występ w jego wykonaniu. 21-latek w niezwykle efektowny sposób skompletował klasycznego hat-tricka, strzelając gole głową, prawą nogą (z dystansu) i piętką (lewa noga).
- To był mecz marzeń dla Gonzalo. Zdobycie hat-tricka w swoim pierwszym sezonie na Bernabeu nieczęsto się zdarza. Bardzo się cieszę z jego powodu i z codziennej pracy, jaką wkłada, niezależnie od tego, czy gra, czy nie. Jest świetnym przykładem tego, jaki powinien być zawodnik akademii z Realu Madryt - zaznaczył na konferencji prasowej Alonso.
Mimo fenomenalnego występu piłkarz zna swoje miejsce w szeregu. Cytowany przez "Markę" Garcia nie ukrywał, że jest tylko naturalnym zmiennikiem Mbappe. Jego zdaniem 27-latek jest na ten moment najlepszym piłkarzem świata.
- Jestem bardzo zadowolony z goli, ale jeszcze bardziej z gry drużyny i zwycięstwa. Naprawdę trudno wybrać jedną bramkę. To trzy wyjątkowe gole, więc nie da się wybrać jednego. Wszystkie dzisiejsze gole są przykładem dla wszystkich wychowanków, którzy pracują w Valdebebas. Nie tylko moje, ale także Asencio i Fran Garcia pokazują, że dzięki pracy i wysiłkowi wszystko jest możliwe - mówił MVP meczu z Realem Betis.
Real w czwartek wygrał 2:1 w starciu derbowym z Atletico po trafieniach Federico Valverde i Rodrygo Goesa, dzięki czemu awansował do finału Superpucharu Hiszpanii. Przeciwko FC Barcelonie Alonso zapewne już będzie mógł liczyć na Mbappe, jednak Katalończycy będą musieli również uważać na jokera w postaci Garcii. Początek El Clasico w niedzielę o godz. 20:00.
Rafał Szymański, dziennikarz WP SportoweFakty