Dobre występy w Widzewie Łódź sprawiły, że Imad Rondić w lutym ubiegłego roku został ściągnięty przez występujący wówczas na poziomie 2. Bundesligi 1.FC Koeln. Furory tam jednak nie zrobił i już we wrześniu trafił na roczne wypożyczenie do Rakowa Częstochowa.
Wydawało się, że powrót do PKO Ekstraklasy może pozwolić mu wrócić na właściwe tory. Nic bardziej mylnego - Bośniak wystąpił w 18 meczach "Medalików" na wszystkich frontach, spędzając na boisku tylko 416 minut. Nie zapisał na swoim koncie choćby jednego gola czy asysty.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Zobacz, co zrobił bramkarz. To był spektakularny gol!
Wszystko wskazuje na to, że nowy trener Rakowa, Łukasz Tomczyk, nie uwzględnia go w swoich planach. Najlepiej świadczy o tym fakt, że 26-latek nie poleciał z resztą kolegów na zgrupowanie do Turcji. Na stronie internetowej poinformowano, że "otrzymał kilka dodatkowych dni wolnego", jednak nieobecność nie wróży mu niczego dobrego.
Niemieckie media już wcześniej informowały, że Raków będzie chciał skrócić wypożyczenie Rondicia. Problem w tym, że FC Koeln również nie uwzględnia go w swoich planach. Serwis geissblog.koeln informuje, że niemiecki klub przyjmie 26-latka z powrotem, tylko jeśli będzie miał pewność, że zdoła go ponownie wypożyczyć.
I tu pojawia się problem, bowiem podobno brakuje zainteresowanych jego usługami. Co prawda według powyższego źródła początkowo pojawił się temat przenosin Rondicia do występującego w 2. Bundeslidze Karlsruher SC, ale ostatecznie wypożyczenie to nie doszło do skutku. Bośniak w tamtym klubie musiałby bowiem pogodzić się ze znaczną obniżką wynagrodzenia.
Jeżeli sytuacja się nie zmieni, Rondić pozostanie w Rakowie. Niewykluczone jednak, że w takim wypadku będzie musiał się zadowolić grą w IV-ligowych rezerwach.