26 goli w 31 meczach dla Manchesteru City strzelił Erling Haaland w sezonie 2025/26. Jednak podczas wtorkowego starcia z Bodo/Glimt nie miał nic do powiedzenia, podobnie jak jego koledzy z boiska.
"The Citizens" sensacyjnie przegrali w Norwegii 1:3, co oznacza, że jeszcze nie mogą być pewni czołowej ósemki Ligi Mistrzów. Do rozegrania pozostała jedna kolejka i domowa potyczka z Galatasaray.
- Nie chcę nikogo obwiniać, ale musimy brać na siebie większą odpowiedzialność. Jesteśmy Manchesterem City, nie możemy nie wygrywać meczów. Tak być nie powinno - mówił podminowany Haaland po zakończeniu spotkania przed kamerą "CBS Sports".
Dla Haalanda powrót do swojego kraju okazał się rozczarowujący. Po słabym występie w derbach z Manchesterem United przyszło niewiele lepsze spotkanie w Norwegii.
- Nie znam odpowiedzi. Biorę pełną odpowiedzialność za to, że nie potrafiłem strzelić goli, a powinienem to robić. Przepraszam za to każdego kibica tego klubu, który przyjechał do Norwegii. Na koniec przegrywamy i to żenujące - komentował 25-latek.
- Bodo zagrało fantastycznie i wygrało zasłużenie. Szczerze? Nie wiem, co powiedzieć, bo nie znam odpowiedzi. Przepraszam - podsumował.
ZOBACZ WIDEO: Wojna o ręcznik! Kuriozalne sceny w finale Pucharu Narodów Afryki