Wisła - Raków: trzy gole w Płocku

PAP / Marian Zubrzycki / Na zdjęciu: Wisła Płock ograła Raków Częstochowa
PAP / Marian Zubrzycki / Na zdjęciu: Wisła Płock ograła Raków Częstochowa

Raków Częstochowa bił głową w mur przez 90 minut i zasłużenie przegrał z Wisłą Płock 1:2. Zespół Mariusza Misiury zagrał ten mecz po swojemu i wrócił na pozycję lidera PKO Ekstraklasy. Honorową bramkę dla gości zdobył w końcówce Jonatan Braut Brunes.

Lider Ekstraklasy ma się dobrze. Przerwa zimowa i odejście Andriasa Edmundssona nie wybiły z rytmu Wisły Płock, o czym na własnej skórze przekonał się w niedzielne popołudnie Raków Częstochowa.

Łukasz Tomczyk nie zanotował najlepszego debiutu w drużynie z Częstochowy. Przed meczem mówił, że wolałby nie grać przy tak zimowej aurze. I - patrząc na wynik - raczej nie zmienił zdania po tych dziewięćdziesięciu minutach.

Raków bił głową w mur i tak naprawdę nie wykreował sobie wielu sensownych okazji. W pierwszej połowie był strzał Jonatana Brauta Brunesa, w drugiej uderzał Lamine Diaby-Fadiga, ale w obu przypadkach nie dał się zaskoczyć Rafał Leszczyński.

"Nafciarze" byli za to bardzo konkretni. Zagrali w swoim stylu - oddali piłkę przeciwnikowi i samemu czekali na okazje. Pierwsza nadarzyła się w 15. minucie po rzucie rożnym i od razu została wykorzystana przez Wiktora Nowaka. Prowadzenie podwyższył na nieco ponad pół godziny przed końcem Deni Jurić, finalizując (trochę szczęśliwie) składnie wyprowadzoną kontrę.

Przyjezdnych stać było wyłącznie na honorowe trafienie Brunesa w samej końcówce po stałym fragmencie gry.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Kandydat do "gola roku". Ależ to trafiła!

Wisła wygrała i wróciła na pierwsze miejsce w tabeli. Raków? Tam niewiele się zgadzało. Toporny i siermiężny futbol.

Co z tego, że goście mieli dość wyraźną przewagę w posiadaniu piłki, skoro prawie nic z tego nie wynikało? To była gra wolna, przewidywalna.

Mecz toczył się na warunkach Wisły. Częstochowianie mieli olbrzymie problemy, gdy tylko przekraczali linię środkową boiska. Wisła znana jest z tego, że doskonale broni pole karne i w niedzielę nie było inaczej. Grali z poświęceniem, nie zostawiali wolnej przestrzeni przed "szesnastką" i piłkarze Rakowa byli zmuszani do oddawania strzałów z nieprzygotowanej pozycji.

W 86. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola strzelił Brunes. W czasie doliczonym wyborną okazję miał jeszcze wracający do polskiej ligi Paweł Dawidowicz, ale nie trafił w piłkę kilka metrów przed bramką.

I w ten sposób Raków zanotował falstart w rundzie wiosennej.

Wisła Płock - Raków Częstochowa 2:1 (1:0)
1:0 Wiktor Nowak 15'
2:0 Deni Jurić 58'
2:1 Jonatan Braut Brunes 86'

Składy:

Wisła: Rafał Leszczyński - Żan Rogelj (88' Kevin Custović), Marcus Haglind-Sangre, Marcin Kamiński, Nemanja Mijusković, Quentin Lecoeuche - Dani Pacheco, Dominik Sarapata (65' Dominik Kun), Wiktor Nowak - Deni Jurić (77' Giannis Niarchos), Łukasz Sekulski.

Raków: Oliwier Zych - Ariel Mosór (63' Paweł Dawidowicz), Bogdan Racovitan, Stratos Svarnas - Michael Ameyaw (81' Mitja Ilenić), Marko Bulat (63' Karol Struski), Oskar Repka, Lamine Diaby-Fadiga (81' Bogdan Mircetić), Patryk Makuch (63' Tomasz Pieńko), Jean Carlos Silva - Jonatan Braut Brunes.

Żółte kartki: Kun, Sekulski, Pacheco, Leszczyński (Wisła) oraz Brunes (Raków).

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).

Komentarze (11)
avatar
Za Ostatni Grosz
1.02.2026
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Wisła zagrała mądrze w obronie, Raków za wolno na taką dobrą obronę. Plus szczęście w polu karnym, bo pierwsza bramka z niczego. Ale to uroki sportu. 
avatar
cures
1.02.2026
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Grunt to zatrudnić dobrego trenera. W Rakowie mają dobrą pamięć tyle że krótką. Ale kasę przynajmniej zaoszczędzili. 
avatar
Mariusz Gwizdała
1.02.2026
Zgłoś do moderacji
2
2
Odpowiedz
PRZEWAGA NIC NIEDALA RAKOWI WISLA MIALA DUZO SZCZESCIA Z TYMI BRAMKAMI OBRACA PODAJE DO PRZECIWNIKA I BRAMKA PIERWSZA DUZE SZCZESCIE NOWAKA ALE JEST NASZA NADZEJA W REPREZENTACJI MLODZIERZOWEJ Czytaj całość
avatar
benedykt 16
1.02.2026
Zgłoś do moderacji
2
2
Odpowiedz
Wciśli dwie szmacianki. A obrona jak Jasnej Góry. Jeszcze do końca daleka droga. Dzisiaj debiut Papszuna. 
avatar
Tomasz Tomasz
1.02.2026
Zgłoś do moderacji
4
0
Odpowiedz
Niech jeszcze Brunesa odpala gdzieś, ivi nie wiadomo o co chodzi rocha pokłócony grac nie kce. Ciekawe kto bedzie gole strzelal. Pozbycie sie wegra to taki sam blad jak Nowaka... Niby chcą cos Czytaj całość
Zgłoś nielegalne treści