Lider Ekstraklasy ma się dobrze. Przerwa zimowa i odejście Andriasa Edmundssona nie wybiły z rytmu Wisły Płock, o czym na własnej skórze przekonał się w niedzielne popołudnie Raków Częstochowa.
Łukasz Tomczyk nie zanotował najlepszego debiutu w drużynie z Częstochowy. Przed meczem mówił, że wolałby nie grać przy tak zimowej aurze. I - patrząc na wynik - raczej nie zmienił zdania po tych dziewięćdziesięciu minutach.
Raków bił głową w mur i tak naprawdę nie wykreował sobie wielu sensownych okazji. W pierwszej połowie był strzał Jonatana Brauta Brunesa, w drugiej uderzał Lamine Diaby-Fadiga, ale w obu przypadkach nie dał się zaskoczyć Rafał Leszczyński.
"Nafciarze" byli za to bardzo konkretni. Zagrali w swoim stylu - oddali piłkę przeciwnikowi i samemu czekali na okazje. Pierwsza nadarzyła się w 15. minucie po rzucie rożnym i od razu została wykorzystana przez Wiktora Nowaka. Prowadzenie podwyższył na nieco ponad pół godziny przed końcem Deni Jurić, finalizując (trochę szczęśliwie) składnie wyprowadzoną kontrę.
Przyjezdnych stać było wyłącznie na honorowe trafienie Brunesa w samej końcówce po stałym fragmencie gry.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Kandydat do "gola roku". Ależ to trafiła!
Wisła wygrała i wróciła na pierwsze miejsce w tabeli. Raków? Tam niewiele się zgadzało. Toporny i siermiężny futbol.
Co z tego, że goście mieli dość wyraźną przewagę w posiadaniu piłki, skoro prawie nic z tego nie wynikało? To była gra wolna, przewidywalna.
Mecz toczył się na warunkach Wisły. Częstochowianie mieli olbrzymie problemy, gdy tylko przekraczali linię środkową boiska. Wisła znana jest z tego, że doskonale broni pole karne i w niedzielę nie było inaczej. Grali z poświęceniem, nie zostawiali wolnej przestrzeni przed "szesnastką" i piłkarze Rakowa byli zmuszani do oddawania strzałów z nieprzygotowanej pozycji.
W 86. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola strzelił Brunes. W czasie doliczonym wyborną okazję miał jeszcze wracający do polskiej ligi Paweł Dawidowicz, ale nie trafił w piłkę kilka metrów przed bramką.
I w ten sposób Raków zanotował falstart w rundzie wiosennej.
Wisła Płock - Raków Częstochowa 2:1 (1:0)
1:0 Wiktor Nowak 15'
2:0 Deni Jurić 58'
2:1 Jonatan Braut Brunes 86'
Składy:
Wisła: Rafał Leszczyński - Żan Rogelj (88' Kevin Custović), Marcus Haglind-Sangre, Marcin Kamiński, Nemanja Mijusković, Quentin Lecoeuche - Dani Pacheco, Dominik Sarapata (65' Dominik Kun), Wiktor Nowak - Deni Jurić (77' Giannis Niarchos), Łukasz Sekulski.
Raków: Oliwier Zych - Ariel Mosór (63' Paweł Dawidowicz), Bogdan Racovitan, Stratos Svarnas - Michael Ameyaw (81' Mitja Ilenić), Marko Bulat (63' Karol Struski), Oskar Repka, Lamine Diaby-Fadiga (81' Bogdan Mircetić), Patryk Makuch (63' Tomasz Pieńko), Jean Carlos Silva - Jonatan Braut Brunes.
Żółte kartki: Kun, Sekulski, Pacheco, Leszczyński (Wisła) oraz Brunes (Raków).
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).