Cristiano Ronaldo po raz pierwszy dał wyraz swojego niezadowolenia wobec działań Public Investment Fund na rynku transferowym w lidze saudyjskiej na początku tygodnia. 41-latek nie wystąpił w poniedziałkowym spotkaniu ligowym Al-Nassr z Al-Riyadh. Opuścił również późniejsze treningi swojego zespołu.
Tym samym jego udział w piątkowym pojedynku 21. kolejki ligi saudyjskiej z Al-Ittihad FC również stał pod ogromnym znakiem zapytania. Portugalczyk faktycznie nie znalazł się w meczowej kadrze, co jest kolejnym wyrazem jego protestu wobec polityki transferowej.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: nie wytrzymał po porażce ukochanego klubu
Ronaldo nie krył bowiem krytyki, że w jego zespole nie zostały poczynione żadne działania w zimowym okienku. Inne kluby z Arabii Saudyjskiej postarały się z kolei o wzmocnienia. Dla przykładu Al-Hilal FC pozyskało Karima Benzemę, który w czwartkowym debiucie popisał się hat-trickiem.
Podstawą protestu 41-latka jest konflikt związany z działaniami Public Investment Fund, który kontroluje kluby takie jak Al-Hilal i Al-Nassr. Portugalczyk jest przekonany, że PIF faworyzuje przy transferach przede wszystkim Al-Hilal.
Sprzeciw Ronaldo dodatkowo wynika z niezadowolenia z rzekomego zmniejszenia wpływów działaczy z Portugalii w Al-Nassr, jak Jose Semedo i Simao Coutinho. Jednak klub do tej pory nie wydał na ten temat oficjalnego oświadczenia. Trener zespołu, Jorge Jesus, na ten moment nie zdecydował się odnieść do nieobecności 41-latka w składzie oraz jego przyszłości w klubie.