Legia Warszawa przerwała kompromitującą serię bez zwycięstwa w PKO Ekstraklasie i pokonała Wisłę Płock 2:1, dzięki czemu - przynajmniej na chwilę - wydostała się ze strefy spadkowej.
To też pierwsze zwycięstwo Marka Papszuna w roli trenera stołecznej drużyny.
- Jestem szczęśliwy, że przełamaliśmy tę fatalną passę i wygraliśmy. Nie był to dla nas łatwy mecz. Strzeliliśmy gola, później wyrównanie... przy naszej sytuacji w tabeli i serii bez zwycięstwa nie jest łatwo się podnieść. Zdobyliśmy bezcenne trzy punkty. Wierzę, że będzie to odbicie, które da nam lepszą grę i punkty w kolejnych meczach - mówił trener Papszun na konferencji prasowej.
- Przede wszystkim cieszę się, że widzę uśmiechniętych ludzi dookoła. Ale to początek drogi. Musimy dalej ciężko pracować, bo dużo jeszcze przed nami. Czekają nas bardzo wymagające mecze, liga jest wyrównana, widzimy jakie są wyniki - dodał trener Legii.
ZOBACZ WIDEO: Dariusz Dudka na "starych śmieciach" we Wronkach. "Zaczynałem w tym miejscu i tutaj skończyłem"
Papszun odniósł się też do dwóch debiutantów w drużynie Legii. Przede wszystkim doszło do dość zaskakującej, choć przez niektórych kibiców spodziewanej zmiany w bramce. Kacpra Tobiasza zastąpił Otto Hindrich i spisał się całkiem przyzwoicie. W paru sytuacjach uratował drużynę.
- Nie było łatwo podjąć tej decyzji, bo Tobiasz nie bronił źle, natomiast sytuacje przeciwnika najczęściej kończyły się bramką. Szukamy najlepszego rozwiązania jako sztab. Hindrich po to przyszedł do Legii, by rywalizować. Decyzja zapadła na dzień przed meczem - wyjaśnił trener Papszun.
Nie można też zapomnieć o Rafale Adamskim. Jeszcze niedawno strzelał gole w I lidze dla Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Przeszedł do Legii i w debiucie zdobył bramkę.
- Gratulacje dla Rafała. Bramka w debiucie i myślę, że udany mecz. Wytrzymał też całe 90 minut pod kątem fizycznym, a podejrzewam, że w Ekstraklasie jest wyższe tempo niż w I lidze. Dał z siebie naprawdę dużo - podkreślił Papszun.