Porażka 0:1 z Pogonią Szczecin komplikuje i tak trudną sytuację Widzewa Łódź. Drużyna Igora Jovićevicia nie potrafi ewakuować się ze strefy spadkowej w PKO Ekstraklasie, a kolejki mijają. W Szczecinie nie zdołała odpowiedzieć na decydującego gola, którego strzelił Karol Angielski w 58. minucie meczu. W samej końcówce nie przekuła w choćby remis przewagi liczebnej po czerwonej kartce dla Kellyna Acosty.
- Pogoń dokonała rewanżu za mecz w Pucharze Polski. W meczu "o sześć punktów" nie zdobywamy nawet jednego, to bardzo rozczarowujące. Jeden mały błąd kosztował nas przegraną. Później Pogoń miała dwa kontrataki. To jednak był generalnie remisowy mecz, w którym wygrała drużyna, która strzeliła pierwszego gola. To często kluczowe w ekstraklasie - mówi Igor Jovićević na konferencji prasowej.
- Po stracie bramki było trudno przełamać szyki obronne Pogoni, pomimo kilku dogodnych okazji. To trudny moment, ale bitwa trwa. Po krótkim odpoczynku szykujemy się do meczu w Pucharze Polski - zapowiada trener.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać
Pogoń złapała wiatr w żagle. Po czterech meczach bez porażki, w tym trzech zwycięstwach z rzędu po 1:0 oddaliła się na bezpieczną odległość od miejsc spadkowych. Tym samym drużyna Thomasa Thomasberga będzie grać w dalszej części rundy wiosennej bez równie dużej presji jak Widzew.
- Mamy trzy zwycięstwa z kolei po 1:0. To robi różnicę w tej ciasnej, wyrównanej lidze, żeby potrafimy wygrywać w ten sposób. Czyste konta okazują się kluczem do sukcesu. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego meczu, chcemy budować pewność siebie kolejnymi dobrymi wynikami - mówi Thomasberg.
- Cieszy mnie gol Karola Angielskiego, który będzie ważny dla niego. Czerwona kartka dla Kellyna Acosty była zasłużona, ponieważ był spóźniony we wślizgu. Zobaczymy, ile będzie pauzować i później zastanowimy się nad zastępstwem dla niego na kolejne mecze - dodaje Duńczyk.
- Po zdobyciu bramki zagraliśmy najlepiej na przestrzeni całego meczu. Mam wrażenie, że mocniej zanosiło się na naszego drugiego gola niż na wyrównanie - wspomina Thomas Thomasberg.