Kamil Grabara: 5 (skala 1-10, ocena wyjściowa: 6). Przy bramce na 0:1 rywale rozmontowali nas jak stary stolik z IKEI przed sprzedażą i był bez szans przy perfekcyjnym strzale Elangi. Za stratę gola na 1:2 też trudno go winić. W 87. minucie podał drużynie pomocną dłoń swoją interwencją, ale po chwili zepchnął zespół w przepaść, popełniając błąd przy uruchomieniu akcji i za moment było już 2:3. Oczywiście, wiele się wydarzyło od jego pomyłki, ale ona była wodą na młyn gospodarzy. Jeśli chciał wygryźć z bramki Skorupskiego, to ten może spać spokojnie.
Matty Cash: 5. Najsłabsze ogniwo w reprezentacji Polski. Najgorzej radził sobie z pressingiem rywali. Stawał się nerwowy, jakby piłka go parzyła. Sam nie sprawiał, by Szwedzi miali podobne odczucia. Przy golu na 0:1 kompletnie odpuścił Nygrena, gdy ten ścinał do środka i zagrywał do Ayariego w pole karne. W pewnym stopniu odkupił winy przy golu na 2:2, ale tylko w pewnym...
ZOBACZ WIDEO: "Mamy zespół, który cieszy oko". Powiedział to od razu po meczu
Przemysław Wiśniewski: 5. Na długo schował z Bednarkiem Gyokeresa do kieszeni, ale w decydującym momencie "Mroczny Rycerz" (więcej o tym TUTAJ) powstał i pogrzebał nasze szanse na udział w mundialu. Wiśniewski zachował się w tej sytuacji fatalnie, pozwalając napastnikowi Arsenalu na przejęcie piłki pięć metrów od naszej bramki. To był jego jedyny poważny błąd w meczu, ale taki z kategorii kończących reprezentacyjne kariery.
Jan Bednarek: 6. Zasłużył na pochwały za sposób, w jaki podzielił się z Wiśniewskim opieką nad Gyokeresem. Tym razem (o dziwo!) nieuwikłany bezpośrednio w straty bramek, ale nie ustrzegł się błędu, gdy w drugiej połowie sprezentował Szwedom piłkę przed polem karnym. Na jego szczęście, gospodarze akurat tego kiksu nie wykorzystali. Z drugiej strony, kierowana przez niego obrona dopuściła do straty trzech goli.
Jakub Kiwior: 4. A on wyjątkowo (jak na siebie) był zamieszany w stratę dwóch bramek. Przy golu na 0:1 zabrakło mu samodzielności w podejmowaniu decyzji i wyjścia ze schematu, bo widząc Elangę bez asysty któregoś z pomocników, sam cofnął się w pole karne, zamiast ruszyć do Szweda, który po chwili dostał piłkę i dał Szwecji prowadzenie. A przy golu na 2:3 Lundgren posadził go na ziemi jak juniora.
Sebastian Szymański: 7. Człowiek od czarnej roboty. Trzema interwencjami w ostatniej chwili sprawił, że Szwedzi rwali włosy z głów. I wymarzony asystent Zielińskiego. Zawsze był w pobliżu naszego "registy", by służyć mu pomocą przy budowaniu akcji, a i sam potrafił rozpruć obronę gospodarzy.
Piotr Zieliński: 8. Często koszulka reprezentacji Polski działała na niego jak kryptonit na Supermena. Teraz nie ciąży mu nawet "10" na plecach. Dźwiga ją z lekkością. Po jego asyście na 1:1 trafił Zalewski, a przy golu Świderski wskazał kierunek akcji kapitalnym przerzutem do Casha. Aż szkoda, że doliczonym czasie gry pierwszej połowy z asysty "okradł" go Kamiński. Z drugiej strony, akcja Szwecji na 0:1 obnażyła jego braki w zachowaniu "6" w obronie. Elanga jego sektorem wszedł w pole karne jak w masło.
Nicola Zalewski: 8. Patrząc na jego grę, nikt już nie powie, że "naszym chłopakom brakuje luzu". Tańczył z rywalami, a Svensson, którego wziął w obroty, na długo zapamięta tę noc. Strzelił gola na 1:1, a potem po jego podaniu wyrównał Świderski. Łyżką dziegciu w tej beczce miodu będzie jednak sytuacja z 43. minuty, kiedy zlekceważył sytuację i podarował Szwedom rzut wolny, po którym odzyskali prowadzenie (2:1). Taka nonszalancja przydarzyła mu się drugi raz w arcyważnym meczu - podobnie zachował się ze Szkocją, co kosztowało nas spadek do dywizji B Ligi Narodów.
Jakub Kamiński: 5. Chęci nie można mu odmówić. Zostawił zdrowie na boisku i siał wiatr w defensywie Szwecji, ale gdy przejdziemy do konkretów, to zmarnował dwie bardzo dobre okazje. Na takim poziomie, w meczu o taką stawkę musi wykorzystać chociaż jedną taką sytuację.
Karol Świderski: 7. Miał nosa Jan Urban, niespodziewanie wstawiając go do "11". Odciążał "Lewego" w pojedynkach wręcz z obrońcami, schodził pograć z Zielińskim czy Zalewskim, jako pierwszy zatrudnił Nordfelta, ale przede wszystkim strzelił ważnego gola na 2:2. Instynkt strzelecki go nie zawiódł.
Robert Lewandowski: 5. Schował ego i osobiste ambicje do kieszeni i zagrał dla drużyny. Wycofywał się z pola karnego, by wyciągnąć stopera i robić miejsce rozbieganemu Kamińskiemu. Naharował się, ale fakty są takie, że w swoim ostatnim (?) występie w kadrze nie oddał ani jednego celnego strzału. Nie ze swojej winy, bo ani razu nie miał piłki w świetle bramki gospodarzy. Na domiar złego może mieć do siebie pretensje za stratę gola na 1:2, bo to jego Szwedzi wyblokowali, by zrobić miejsce Lagerbielke'owi.
Zmiennicy:
Oskar Pietuszewski: 5. Wystrzelony z ławki jak z procy. Energia go rozpierała, ale uleciała w pustkę. Nawet jeden świetny odbiór i dobrze zapowiadającą się kontrę sam zniweczył swoją stratą.
Kamil Grosicki, Krzysztof Piątek: bez oceny. Grali zbyt krótko, by ich ocenić.
Maciej Kmita, dziennikarz WP SportoweFakty