Pół godziny gry z przewagą jednego zawodnika okazało się niewystarczające i Cracovia zaledwie zremisowała z Radomiakiem Radom 0:0.
Na dwie kolejki przed końcem sezonu "Pasy" mają zaledwie dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. I za bardzo nie widać światełka w tunelu.
- Ciężko jest po takim meczu. Zawodnicy pokazali ambicję, zostawili serce na boisku, ale faktem jest, że nie udało nam się wygrać. Przez 60 minut graliśmy przeciwko dobremu rywalowi, ale też wychodziło nam dużo rzeczy, które chcemy robić. Często mieliśmy dobry pressing, stwarzaliśmy sytuacje. Po czerwonej kartce zmieniliśmy formację, żeby nie popełnić tego samego błędu, co z Zagłębiem Lubin. Nie udało się. Szanse były, ale w tym sporcie margines jest mały. Nie czujemy się dobrze, natomiast końcówka sezonu to wyścig - biegamy razem z innymi drużynami zamieszanymi w walkę o utrzymanie i dziś zrobiliśmy słabe okrążenie, ale pozostają jeszcze dwa. Dalej mamy wszystko w swoich rękach - powiedział trener Cracovii Bartosz Grzelak na konferencji prasowej.
ZOBACZ WIDEO: "Nie, nie wyrzuciłem Lewandowskiego". Stanowcza odpowiedź Probierza
- Nie będziemy siedzieć i kłamać, że mamy pewność siebie pod bramką przeciwnika. Nie mamy. Musimy dalej szukać sposobu, by strzelać gole, ale uważam, że się zbliżamy. Bardzo bym się martwił, gdybyśmy nie mieli żadnej sytuacji - mówił trener Grzelak.
Trzy mecze w roli trenera Cracovii i trzy zdobyte punkty (trzy remisy). Punktowanie na takim poziomie może, ale też wcale nie musi wystarczyć do utrzymania.
- Nikt mi nie mówił, że to będzie łatwa praca. Nikt mnie nie okłamał, gdy podpisywałem kontrakt. Wiedziałem, że jest to trudna sytuacja - mówił Grzelak. - W szatni po meczu było bardzo cicho. Dziś czujemy, że to koniec świata, ale tak nie jest. Zostały nam dwa mecze i mamy wszystko w swoich rękach - dodał trener Cracovii.
Trener gości Bruno Baltazar liczył na czwartą z rzędu wygraną w Ekstraklasie, ale finalnie nie narzekał. Radomiak przetrwał bez strat po czerwonej kartce Abdoula Tapsoby i wraca do domu z jednym punktem, dzięki czemu zapewnił już sobie utrzymanie w Ekstraklasie.
- Drugi tydzień z rzędu musimy grać w osłabieniu. Po czerwonej kartce Tapsoby mecz kompletnie się zmienił. Nie widziałem jeszcze tej sytuacji, ale wygląda na to, że bardzo łatwo daje się nam czerwone kartki. Musieliśmy się przeorganizować i walczyć, by przetrwać. Gdyby przed meczem ktoś się mnie zapytał czy będę zadowolony z jednego punktu, to odpowiedziałbym, że nie. Ale biorąc pod uwagę okoliczności muszę być zadowolony z tego remisu - powiedział Bruno Baltazar.