Legia Warszawa nie rozegrała w Gdańsku porywającego meczu, w drugiej połowie bardzo cierpiała, ale dzięki bramce Antonio Colaka w trzeciej minucie doliczonego czasu gry udało się jej zdobyć komplet punktów. Dzięki temu stołeczna drużyna wciąż ma matematyczne szansę na grę w eliminacjach Ligi Konferencji. Wszystko rozstrzygnie w ostatniej kolejce.
- Gratuluję drużynie. Nie tylko tego zwycięstwa, ale tego, co zrobiliśmy w tej rundzie. Zaczynaliśmy ją na ostatnim miejscu w tabeli, a po 33. kolejce jesteśmy na siódmym miejscu i daliśmy sobie szansę na grę w europejskich pucharach. To jest niesamowita historia i duża sprawa dla mnie - mówił trener Marek Papszun na konferencji prasowej.
- Po raz kolejny pokazaliśmy charakter, jedność. Nie poddaliśmy się, a to wcześniej było problemem Legii. Z tego jestem najbardziej zadowolony. Dla mnie najważniejsza jest drużyna i widziałem ją na boisku - zarówno w bardzo dobrych momentach, jak i tych trudnych, gdy umieliśmy przetrwać i się wybronić. Super, że gramy do końca i daliśmy sobie szansę w ostatniej kolejce, by powalczyć o coś, co jeszcze niedawno wydawało się nierealne. Jest to bardzo budujące - dodał trener Legii.
ZOBACZ WIDEO: Oto Piłkarz Sezonu? "Oglądanie go jest absolutną przyjemnością"
O ile jednak w pierwszej połowie Legia miała względną kontrolę nad meczem, o tyle po przerwie to gospodarze mieli multum sytuacji.
- Trzeba oddać Lechii to, co wszyscy widzieli przez cały sezon - to bardzo ofensywa drużyna, tworząca sytuacje. W pierwszej odsłonie dobrze prowadziliśmy grę, nie dawaliśmy im rozwinąć skrzydeł, w drugiej gol wyrównujący był zasłużony. Dominowali i tworzyli sytuacje. Z drugiej jednak strony potrafiliśmy się wybronić i to jest kluczowe. Należy umieć przetrwać trudne momenty i zadać przeciwnikowi ostatni cios. W tym sporcie chodzi o to, by strzelać gole i wygrać. Najbardziej cieszy mnie mentalność drużyny, ponieważ wcześniej mieliśmy problem z tym, że po straconej bramce zespół mocno siadał. Teraz wygląda to lepiej - drużyna zawsze się odbija i nigdy się nie poddaje - podkreślił trener Papszun.
- Przychodząc do Legii chciałem przede wszystkim pomóc drużynie uchronić ją przed degradacją. To był cel numer jeden, będąc na ostatnim miejscu w tabeli. Ja wierzę w to, co robię. Wierzę w ludzi, z którymi pracuję. Drużyna mi zaufała, ja ufam im. To jest efekt konsekwentnej i systematycznej pracy. Krok po kroku - nawet, gdy coś się nie udaje. Pokonujemy trudności, bo one zawsze się pojawiają. Trzeba działać, a my to robimy. Chcemy dalej iść do przodu. W ostatniej kolejce musimy zrobić wszystko, co możemy zrobić - wygrać. Aby nikt nie żałował, że zmarnowaliśmy taką okazję na ostatniej prostej - podsumował trener Legii.