FC Barcelona świetnie weszła w sezon La Ligi. Po dwóch pewnych wygranych Blaugrana objęła prowadzenie w tabeli. Po wcześniejszych spotkaniach 3. serii, mistrzowie Hiszpanii wiedzieli, że chcąc utrzymać 1. pozycję muszą pokonać Rayo Vallecano dwoma bramkami. Ewentualnie jedną, ale muszą ich strzelić rywalowi co najmniej cztery.
Drużyna z Madrytu źle rozpoczęła rozgrywki. Jeden punkt w dwóch spotkaniach to wynik poniżej oczekiwań. Na Camp Nou mecz świetnie rozpoczął się dla nastawionych na grę z kontry gości.
W 12. minucie lewej strony zagrywał Alvaro Garcia, a nadbiegający Sergio Camello wpakował piłkę pod poprzeczkę. Na stadionie konsternacja, ale także wiara w to, że to był jedynie wypadek przy pracy gospodarzy.
ZOBACZ WIDEO: Legia uhonorowała Jędrzejczyka. Podniosły moment
I tak właśnie było. Barcelona potrzebowała siedmiu minut, aby wyrównać. Raphinha po zagraniu Xaviego Esparta w łatwy sposób minął Pathe Cissa i w sytuacji sam na sam strzałem przy słupku pokonał Daniego Cardenasa, który w bramce zastępuje poważnie kontuzjowanego Augusto Batallę.
Po kolejnych dwóch minutach Blaugrana już prowadziła. Gracze Rayo mieli problemy z wyprowadzeniem piłki sprzed własnego pola karnego. Piłka trafiła do Lamine Yamala, a ten pięknym uderzeniem z ok. 15 metrów pokonał bramkarza gości.
Wydawało się, że drużyna Hansiego Flicka pójdzie za ciosem. Tymczasem przed przerwą wykreowała sobie jeszcze zaledwie dwie szanse. W 40. minucie strzał z dystans Marca Bernala odbił bramkarza. Z kolei w doliczonym czasie uderzenie Julesa Kounde znalazło się w bramce, jednak wcześniej defensor znajdował się na spalonym.
2. część od trafienia rozpoczęła Barcelona. W 53. minucie Anthony Gordon zagrywał z lewej strony pola karnego, a Florian Lejeune z pięciu metrów wpakował piłkę do własnej bramki.
Gospodarze poczuli się zbyt pewnie i po sześciu minutach za to zapłacili. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Espart nie dał rady upilnować Camello, który głową wpakował piłkę do siatki. Kilkadziesiąt sekund później mógł być remis. Joan Garcia i Pau Cubarsi interwencjami uratowali Barcelonę przed stratą gola.
Mistrzowie Hiszpanii w końcu poukładali grę i ponownie zaczęli zagrażać Rayo. W 71. minucie było po emocjach. Po świetnej akcji i podaniu piętą Gordona, w polu karnym piłka trafiła pod nogi Raphinhy, a ten uderzył w kierunku dalszego słupka.
Czwarty gol sprawił, że goście przestali wierzyć w możliwość zremisowania. Mimo tego jeszcze dwukrotnie zagrozili Joanowi Garcii. Barcelona strzelanie zakończyła w 90. minucie. Po raz drugi w meczu trafił Yamal, który uderzył nie do obrony z ok. 17 metrów.
Barcelona wygrała 5:2 i utrzymała prowadzenie w La Lidze. W trzech spotkaniach Blaugrana zdobyła dwanaście goli, straciła dwa.
FC Barcelona - Rayo Vallecano 5:2 (2:1)
0:1 - Sergio Camello 12'
1:1 - Raphinha 19'
2:1 - Lamine Yamal 21'
3:1 - Florian Lejeune (sam.) 53'
3:2 - Sergio Camello 59'
4:2 - Raphinha 71'
5:2 - Lamine Yamal 90'
Składy:
FC Barcelona: Joan Garcia - Jules Kounde, Pau Cubarsi, Andreas Christensen, Xavi Espart -Pedri (77' Joao Cancelo), Marc Bernal (64' Rodri) - Lamine Yamal, Dani Olmo (64' Fermin Lopez), Anthony Gordon (77' Karim Adeyemi) - Raphinha (86' Hamza Abdelkarim).
Rayo Vallecano: Dani Cardenas - Ivan Balliu, Florian Lejeune, Pathe Ciss, Jozhua Vertrouwd (33' Adria Pedrosa) - Gnangoro Bouare (57' Pedro Diaz), Oscar Valentin, Unai Lopez (75' Randy Nteka) - Jorge De Frutos (57' Fran Perez), Sergio Camello (75' Randy Nteka), Alvaro Garcia.
Żółta kartka: Pedrosa (Rayo).
Sędzia: Francisco Maeso.