Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Cracovia poskromiła Monachijskie Lwy

W towarzyskim spotkaniu Cracovia pokonała 2:1 ekipę TSV 1860 Monachium. Wszystkie bramki meczu rozegranego w ramach obchodów otwarcia nowego stadionu przy ul. Kałuży 1 zdobyli jednak gospodarze, bowiem samobójcze trafienie zanotował Marek Wasiluk. Ozdobą pojedynku była jednak zwycięska bramka zdobyta przez Radosława Matusiaka.
Maciej Kmita
Maciej Kmita

Oba kluby obok bogatej tradycji łączy również osoba prezesa Cracovii, prof. Janusza Filipiaka. Jego Comarch jest udziałowcem krakowskiego klubu i głównym sponsorem Monachijskich Lwów. Rzadko zdarza się, by koszulki polskiej i niemieckiej drużyny zdobiło logo tej samej firmy i była ona tak mocno zaangażowana w inwestycję w te kluby.

Z racji tego, że spotkanie zostało rozegrane w czasie przerwy w rozgrywkach ligowych na mecze reprezentacji, oba zespoły nie wystąpiły w najmocniejszych zestawieniach. Rafał Ulatowski nie mógł skorzystać z Łukasza Mierzejewskiego, Saidiego Ntibazonkizy, Piotra Polczaka oraz Aleksandr Suworowa, którzy przebywają na zgrupowaniach drużyn narodowych. Dłuższa lista nieobecnych była po stronie TSV. Reiner Maurer do Krakowa przyjechał bez Gabora Kiralego, Stefana Bella, Moritza Leitnera, Kevina Vollanda, Daniela Hofstettera i Christophera Schindlera (powołania do reprezentacji), Kenny Coopera, Benjamina Schwarza, Daniela Bierofka, Mate Ghvinianidze i Aleksandara Ignjovskiego.

Mimo zapowiedzi, trener Ulatowski nie wystawił najmocniejszego składu. Na ławce znaleźli się między innymi Bartosz Ślusarski i Radosław Matusiak, a szansę od 1. minuty otrzymali Bartłomiej Dudzic, Milosz Kosanović i Dariusz Pawlusiński. Na początku meczu piłkarze Cracovii wyglądali na mocno zdekoncentrowanych. Goście pierwsze trzy akcje przeprowadzili po prostych stratach Cracovii na własnej połowie. Pasy pierwszy celny strzał oddały dopiero w 10. minucie. Po dośrodkowaniu Pawlusińskiego głową uderzył Hesdey Suart, ale Philipp Tschauner nie miał problemów ze złapaniem piłki. Po chwili w opałach był Marcin Cabaj, którego zaskoczyć chciał... Arkadiusz Radomski. W pierwszej połowie piłkarzy obu drużyn nękali się głównie strzałami z dystansu. O ile kolejne próby Pawlusińskiego i Mateusza Klicha mijały światło bramki, to Cabaj musiał interweniować po uderzeniach Sandro Kaisera i Benjamina Lautha. Jeszcze tuż przed przerwą w sytuacji sam na sam z Tschaunerem znalazł się Dudzic, ale uderzył obok dalszego słupka bramki gości.

Strzały z dalszej odległości przyniosły wreszcie skutek po przerwie. W 55. minucie Dudzic przed polem karnym efektownie odegrał piłkę piętą do Klicha, a ten mając trochę swobody, mógł przymierzyć i z ok. 20 metrów ulokował piłkę tuż przy słupku bramki TSV. 12 minut stan rywalizacji wyrównał Marek Wasiluk. Sławomir Szeliga i Milosz Kosanović powstrzymali przed swoją "16" szarżującego Djordje Rakicia. Odbita piłka trafiła do Wasiluka, który wycofał ją w światło bramki do Łukasza Merdy. Problem w tym, że golkipera Pasów nie było tam, gdzie spodziewał się go Wasiluk i piłka wtoczyła się za linię bramkową gospodarzy. - Zrozumiałem, że Łukasz krzyczał "plecy", a on krzyczał "moja" - tłumaczył po końcowym gwizdku Wasiluk.

Kiedy wydawało się, że kibice zapamiętają ten mecz głównie przez pryzmat samobója "Wasyla", do akcji wkroczył Radosław Matusiak. Były reprezentant Polski w doliczonym czasie gry minął przed polem karnym TSV dwóch rywali i z ok. 20 metrów strzelił potężnie pod poprzeczkę bramki gości. Piłka była uderzona tak mocno, że Tschauner mógł jedynie patrzeć jak wpada do jego siatki. W kolejnej akcji Matusiak przejął piłkę pod własnym polem karnym, na całej długości boiska minął kilku przeciwników i dopiero na linii "16" TSV sfaulował go Stefan Buck. Niemiec za to zagranie ujrzał drugą żółtą kartkę i wyleciał z placu gry, a po strzale Matusiaka z rzutu wolnego sędzia Paweł Płoskonka zakończył spotkanie. - W końcówce grało mi się bardzo dobrze. Jeśli chodzi o bramkę, to po prostu była to odległość, z której trzeba uderzyć jak najmocniej i światło bramki. Piłka tylko wpadła tam, gdzie powinna - mówił "RadoMatu".

Cracovia - TSV 1860 Monachium 2:1 (0:0)
1:0 - Klich 55'
1:1 - Wasiluk (sam.) 67'
2:1 - Matusiak 91'

Składy:

Cracovia: Cabaj (46' Merda) - Janus, Jarabica, Kosanović, Wasiluk - Pawlusiński (61' Krzywicki), Radomski, Klich (70' Matusiak), Szeliga, Suart (61' Sacha) - Dudzic.

TSV 1860 Monachium: Tschauner - Rukavina (74' Dinkelbach), Buelow, Aygun, Buck - Kaiser, Uzoma, Lovin, Biancucchi - Rakic, Lauth.

Żółte kartki: Kosanović, Radomski (Cracovia) oraz Uzoma, Buck (TSV).

Czerwona kartka: Buck /93' za dwie żółte kartki/

Sędzia: Paweł Płoskonka (Tarnów).

Widzów: 4 500

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×