Po dwóch porażkach z rzędu piłkarze Stali Stalowa Wola w sobotę pokonali drużynę Energetyka ROW Rybnik. Zielono-czarni już na samym początku spotkania stracili gola, ale w drugiej połowie zdołali odrobić straty, a potem samemu strzelić decydującego gola.
[ad=rectangle]
- Myślę, że zespół w pełni się zrehabilitował za te dwie ostatnie porażki. Pokazał charakter i to, że nawet jak się traci głupią bramkę, bo prawdę mówiąc to my daliśmy strzelić gościom tego gola po ewidentnie naszym błędzie, to od 15. minuty robiliśmy wszystko, żeby doprowadzić najpierw do remisu, a potem dążyliśmy do strzelenia tego drugiego gola, który dałby nam w tym meczu trzy punkty. Nie chcę jednak chwalić chłopaków, bo za chwilę ktoś mi zarzuci, że za bardzo ich chwalę. Zrobili to, co do nich należy. To jest najważniejsze - trzy punkty - mówił po ostatnim gwizdku sędziego Jaromir Wieprzęć.
Szkoleniowiec Stalówki cieszył się, że jego podopieczni plasują się w ścisłej czołówce ligowego zestawienia i do lidera tracą tylko jeden punkt. - Chciałem wszystkim powiedzieć, żeby popatrzyli na tabelę. My jesteśmy w pierwszej trójce na chyba jedenaście meczów przed końcem sezonu. Nie wiem, jak się zakończą rozgrywki, ale jakby ktoś mi powiedział, że w tym czasie będziemy mieć tyle punktów, to brałbym to w ciemno. Mamy 41 punktów, nadal się liczymy w walce o te najwyższe cele. Myślę, że każdy taki mecz buduje atmosferę w zespole i chłopcy jeszcze bardziej będą wierzyć w to, że można - skomentował trener.
W 2015 roku Stal pokonała już wicelidera rozgrywek, Energetyka ROW Rybnik oraz aktualnie czwartą drużynę w tabeli, Rozwój Katowice. Zielono-czarni przegrali jednak z Siarką Tarnobrzeg oraz broniącym się przed spadkiem Nadwiślanem Góra. - Zawsze się mówi, że mistrzostwa się nie robi wygrywając z zespołami z górnej części tabeli, tylko z dolnej. Cieszy to, że po tych dwóch porażkach, teraz po dobrym meczu z obu stron, ciekawym widowisku, zespół potrafił się zrehabilitować. To jest najważniejsze - podsumował Jaromir Wieprzęć.